Asia Ryćko-Bożeńska

Kroki wstecz są potrzebne!

Nikt z nas nie lubi stać w miej­scu, każ­dy ma swo­je cele. Nie­któ­re z nich chce­my wyko­nać w okre­ślo­nym cza­sie. Albo jakie­goś powo­du poja­wia się pre­sja, żeby osią­gać szyb­kie, kon­kret­ne wyni­ki. Napie­ra­jąc na przy­spie­sze­nie pro­ce­su, któ­ry wyma­ga okre­ślo­ne­go cza­su, nie­raz tyl­ko pogar­sza­my sytu­ację. Wywo­łu­je­my stres, znie­cier­pli­wie­nie i być może wie­le innych skut­ków, któ­re poja­wia­ją się jak prze­wró­co­ne kloc­ki domi­na.

Jak już się to domi­no zaczy­na prze­wra­cać, to myśli­my tyl­ko o tym, że teraz nie dość, że cel nie został osią­gnię­ty, to jesz­cze trze­ba będzie te kloc­ki pousta­wiać od nowa. Jed­nym sło­wem, wrzu­ca­my sobie coraz wię­cej nega­tyw­nych myśli na gło­wę, obwi­nia­jąc się o „nie­po­wo­dze­nia”, któ­re prze­sła­nia­ją nam kom­plet­nie postę­py wyko­na­ne w ostat­nim cza­sie.

A gdy­by tak się zatrzy­mać i przyj­rzeć tym kro­kom wstecz?

Co możesz zrobić?

Prze­stać na chwi­lę (mamy wszel­ką wol­ność do powro­tu) oce­niać je nega­tyw­nie, tyl­ko zoba­czyć, co nam przy­nio­sły, czym się przy­słu­ży­ły? Co nam chcą powie­dzieć? Może to wska­zów­ki, żeby tak nie pędzić i rozej­rzeć się dooko­ła, doce­nia­jąc mija­ny kra­jo­braz? Pędząc do celu na oślep, moż­na wie­le prze­ga­pić z pięk­na tego świa­ta. A może takie momen­ty poka­zu­ją nam, żeby tę dro­gę pokie­ro­wać tro­chę ina­czej? Może tro­chę jesz­cze zwol­nić i dopa­so­wać do naszych moż­li­wo­ści? Może to cel nie był wła­ści­wy albo czas?

Sie­bie nie prze­sko­czy­my, choć­by­śmy nie wiem jak chcie­li tego. Cia­ło jest naj­mą­drzej­sze i ono nam na to nie pozwo­li. Będzie dawać sub­tel­ne, a potem coraz sil­niej­sze sygna­ły, jeśli za bar­dzo zapę­dzi­my się w tej dro­dze do obra­ne­go celu.

Dobre strony cofania się

Dla mnie oso­bi­ście każ­dy moment, kie­dy czu­ję, że się cofam, to oka­zja do zwe­ry­fi­ko­wa­nia pla­nu dzia­ła­nia. Przyj­rze­nia się uważ­ne­go temu, co i w jaki spo­sób chcę osią­gnąć. Cza­sem wystar­czy mała zmia­na myśle­nia, żeby ukie­run­ko­wać dzia­ła­nie tak, żeby dal­szy jego prze­bieg był pozy­tyw­ny i zgod­ny z ocze­ki­wa­nia­mi, a przede wszyst­kim zgod­ny z odczu­cia­mi cia­ła i ducha.

Nawet jeśli pierw­szym odru­chem, gdy poja­wia się mniej­sza lub więk­sza „pętel­ka” na tej dro­dze pną­cej się ku górze, jest zwąt­pie­nie w sie­bie, w swo­je moż­li­wo­ści, to pamię­taj, że to tyl­ko myśl i chwi­lo­wa emo­cja. Pamię­taj o tym, co osią­gną­łeś do tej pory. Przy­po­mnij sobie, ile już się uda­ło. Nie pod­da­waj się i sta­wiaj kolej­ny uważ­ny krok. A w rezul­ta­cie kro­ków wstecz będzie coraz mniej, będą poja­wiać się coraz rza­dziej, bo z każ­de­go wycią­gniesz wnio­ski i będziesz szedł do przo­du.

Dzi­siej­sze­go wie­czo­ra znów potrze­bu­ję o tym pamię­tać.

Podaj dalej:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on pocket
Share on email

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych artykułach na blogu?

Dołącz do newslettera!

Przewiń do góry