2017-09-01 ⋅ Zachwyt2 komentarze

Kasia z worqshop.pl napi­sa­ła na swo­im blo­gu o pozy­tyw­nych rze­czach, jakich doświad­czy­ła tego lata. Spy­ta­ła o ulu­bień­ców swo­ich czy­tel­ni­ków. Pomy­śla­łam sobie, że to dobra oka­zja do tego, żeby spoj­rzeć na tę do poło­wy peł­ną szklan­kę. Szcze­gól­nie, że dzię­ki depre­sji w ostat­nim roku o wie­le za czę­sto patrzy­łam na życie w czar­nych bar­wach. A zawsze, zawsze są choć małe pro­mycz­ki szczę­ścia. Prze­czy­taj, jak wyglą­da­ło moje lato 2017 przez różo­we okulary.

Ostat­nie dwa–trzy mie­sią­ce były dla mnie z jakie­goś powo­du cza­sem głów­nie niskiej ener­gii. Jed­nak od począt­ku czerw­ca, gdy poczu­łam, że mogę być sobą i się reali­zo­wać, w tym two­rząc i pisząc ten blog, mimo niskiej ener­gii czu­łam się spo­koj­na. Poni­żej znaj­dziesz moje wyjąt­ko­we chwi­le z tego mija­ją­ce­go już lata. A może podzie­lisz się ze mną swoimi?

Start tego bloga

Przyjazne wnętrza Sztuki Wyboru. Fotografował Tata Marek Ryćko.

Przy­ja­zne wnę­trza Sztu­ki Wybo­ru. Foto­gra­fo­wał Tata Marek Ryćko.

To abso­lut­ny prze­łom dla mnie. Coś co doda­ło mi skrzy­deł. Coś, co cze­ka­ło od daw­na, żeby zostać odkry­te. :-) Ten blog to takie moje miej­sce, któ­re mogę kształ­to­wać tak, jak chcę. Jak pod­po­wia­da mi dusza. A jed­no­cze­śnie miej­sce, gdzie mogę dawać innym dużo dobre­go. Bra­ko­wa­ło mi tego bar­dzo. Teraz czu­ję, że się speł­niam, a gło­wę mam peł­ną pomy­słów na to, jak to miej­sce będzie się dalej roz­wi­jać i co jesz­cze będę mogła Wam zaoferować.

Pierwsza rocznica ślubu z moim Ukochanym Mężem Miłoszem

Zdjęcie ślubne

To zdję­cie jest moim ulu­bio­nym z dnia ślu­bu. Tu jesz­cze narze­cze­ni, byli­śmy w trak­cie przy­go­to­wań, malo­wa­nia, ubie­ra­nia i jedze­nia śnia­da­nia. I wła­śnie w tym miej­scu, bez nadę­cia, w naszym Domu, patrzą­cych się sobie w oczy, lubię nas naj­bar­dziej. Foto­gra­fo­wał mój Tata Marek Ryćko.

Zapew­ne będzie to prze­bój każ­de­go kolej­ne­go lata, ale wia­do­mo… pierw­szy raz jest zawsze wyjąt­ko­wy. Ten zbiegł się aku­rat z kon­fe­ren­cją See Blog­gers, jed­nak nie prze­szko­dzi­ło nam to w świę­to­wa­niu. A rocz­ni­cę obcho­dzi­li­śmy w sumie chy­ba przez miesiąc.

Naj­pierw sami we dwo­je, potem w gro­nie Krew­nych i Zna­jo­mych Kró­li­ka (kto czy­tał Kubu­sia Puchat­ka, niech napi­sze w komen­ta­rzu, jaki był jego ulu­bio­ny boha­ter). To był ulu­bie­niec sam w sobie.

Jestem raczej nie­złą doma­tor­ką i nie lubię dłu­gich imprez ani spo­tkań towa­rzy­skich. Naj­le­piej czu­ję się w roz­mo­wie w czte­ry oczy. Tym­cza­sem mam wokół sie­bie kil­ko­ro takich ludzi, któ­rzy spra­wia­ją, że czas się zatrzy­mu­je i magicz­nie zapo­mi­nam o swo­im introwertyzmie.

Dzię­ki nim nasze gril­lo­we świę­to­wa­nie w ogro­dzie zamie­ni­ło się w magicz­ną impre­zę bez koń­ca. Bo nie­mal 11 godzin świę­to­wa­nia to dla mnie coś wyjąt­ko­we­go! Oczy­wi­ście nie oby­ło się bez pysz­nych potraw z gril­la i nie tyl­ko. Na naszych przy­ja­cio­łach zawsze moż­na pod tym wzglę­dem pole­gać, a i my uwiel­bia­my pichcić.

Gdy nato­miast wyda­wa­ło się, że imprez­ka już przy­mie­ra, wycią­gnę­li­śmy nową plan­szów­kę, wła­ści­wie to kar­cian­kę – Taj­nia­cy Obraz­ki (znasz?), któ­rą dosta­li­śmy w pre­zen­cie z oka­zji wła­śnie rocz­ni­cy. Oka­za­ła się być strza­łem w dzie­siąt­kę. Jeśli nie znasz, to gorą­co pole­cam. Taka daw­ka śmie­chu, jak przy tej grze, to był naj­lep­szy pre­zent, jaki mogli­śmy dostać.

A to wca­le nie był koniec „obcho­dów”. Świę­to­wa­nie roz­cią­gnę­li­śmy jesz­cze na dwa kolej­ne spo­tka­nia, pod­czas któ­rych poja­wi­ły się róż­ne pysz­ne nowo­ści – kul­ki zdro­wia wg Kin­gi Paru­zel i dynio­we klu­ski ślą­skie (hit!).

Mam naj­wspa­nial­szych przy­ja­ciół pod słońcem! 💛

Prezent ślubny

Pew­nie się zasta­na­wiasz, jaką histo­rię opo­wia­da to zdję­cie. Jest to wej­ście do naszej klat­ki scho­do­wej. Rok temu, o poran­ku w dniu nasze­go ślu­bu, odkry­li­śmy, że w nocy ktoś zama­lo­wał całe osie­dle (głów­nie chod­nik, ale nie tyl­ko) kre­dą w ser­dusz­ka i inne słod­ko­ści dla nas – Mło­dej Pary. Potem oka­za­ło się, że byli to nasi Przy­ja­cie­le. Minę­ła nasza rocz­ni­ca, deszcz zmył kre­dę z chod­ni­ka już daw­no. Ale napis LOVE nad wej­ściem pozo­stał przez cały rok. Nikt nawet nie pró­bo­wał go zmyć. Bo miłość jest sil­na. <3

Gotowanie w domu

Jak sobie opi­su­ję te wszyst­kie pychot­ki, to widzę, jak wie­le smacz­ne­go poja­wi­ło się u nas w ostat­nich mie­sią­cach. Jed­nym z nowych nawy­ków jest codzien­ne przy­go­to­wy­wa­nie posił­ków w domu.

Nawyk przy­szedł tro­chę z koniecz­no­ści, żeby ogra­ni­czyć wydat­ki na jedze­nie na zamó­wie­nie lub na mie­ście. Jed­nak codzien­ne zaj­mo­wa­nie się kuch­nią weszło nam w krew i spra­wia dużą przy­jem­ność. W tej chwi­li codzien­nie robi­my coś dobre­go. Są to zarów­no potra­wy typu „coś z nicze­go”, jak i bar­dziej wysu­bli­mo­wa­ne i zapla­no­wa­ne, z wie­lu składników.

Zawsze uwiel­bia­łam goto­wać, uwiel­bia­łam się uczyć goto­wać, nie bałam się wyzwań. Od kil­ku­na­stu lat odży­wiam się głów­nie wege­ta­riań­sko, choć cza­sem robię wyjąt­ki. Mia­łam takie okre­sy w moim życiu, kie­dy byłam na die­cie wegań­skiej albo nawet bli­skiej witarianizmowi.

W tej chwi­li, jeśli gotu­ję coś faj­ne­go, wrzu­cam to cza­sem do moich mediów spo­łecz­no­ścio­wych, więc jeśli chcesz się cza­sem zain­spi­ro­wać, śledź mnie na Face­bo­oku czy Insta­gra­mie.

Dziś, na przy­kład, gdy piszę ten tekst, na moim Insta­Sto­ry moż­na było zoba­czyć, jak robi­my nasze pierw­sze wspól­ne pie­ro­gi ruskie. W dodat­ku wyszły doskonale!

Mie­li­śmy ostat­nio wię­cej potraw, z któ­rych mogą być dum­ne nasze Mamy czy Bab­cie. :D Uki­si­łam moje pierw­sze ogór­ki (no dobra, to aku­rat wyszło śred­nio, bo dałam za mało soli – aro­mat dosko­na­ły, ale ze sma­ku nie jestem zado­wo­lo­na), zro­bi­łam pierw­sze w życiu racu­chy (ze świe­żym ana­na­sem i orze­cha­mi wło­ski­mi) i wspo­mnia­ne wyżej dynio­we klu­ski śląskie.

Kiszenie ogórków

To zestaw cze­ka­ją­cy na uki­sze­nie, cudow­nie aro­ma­tycz­ny – koper, czo­snek, chrzan… Pycha! W sło­iku refleks mojej Przy­ja­ciół­ki, któ­ra sta­ła obok, a z któ­rą razem kisi­ły­śmy ogór­ki. Obie po raz pierw­szy. Jak w Kole Gospo­dyń Wiej­skich (Miej­skich!).

 

Racuchy z ananasem

Zdję­cie, mimo moich sta­rań, nie odda­je tego cudow­ne­go aro­ma­tu i sma­ku dzie­ciń­stwa… racu­chy wyszły genialnie

Gotu­je­my bar­dzo dużo warzyw, cza­sem coś pie­cze­my, choć jest to ogra­ni­czo­ne – nie mamy nor­mal­ne­go pie­kar­ni­ka, jedy­nie taki mały opie­kacz. Uwiel­biam też goto­wać wszel­kie­go rodza­ju zupy (szcze­gól­nie z kaszą) i potra­wy jednogarnkowe.

Moja Mama zawsze mówi, że w kuch­ni jestem artyst­ką. I tro­chę tak jest. Jak zaczy­nam goto­wać, to czu­ję, jak­bym tań­czy­ła. Roz­po­czy­na­jąc, nigdy nie wiem, jak potra­wa będzie wyglą­dać na koń­cu, jak sma­ko­wać… A gdy ktoś pyta mnie o prze­pis, prze­waż­nie mam pro­blem, bo goto­wa­nie jest dla mnie Wiel­ką Impro­wi­za­cją. Lubię prze­pi­sy, ale prze­waż­nie jedy­nie się nimi inspi­ru­ję i doda­ję ulu­bio­ne przy­pra­wy lub składniki.

Tak­że goto­wa­nie w ostat­nich tygo­dniach jest abso­lut­nie moim ulu­bień­cem. Kocham dobre sma­ki i czu­ję się dosko­na­le, wie­dząc, że dzię­ki temu lepiej dbam o moje cia­ło i zdro­wie, a jed­no­cze­śnie mogę tym uszczę­śli­wiać innych.

Nauka robienia i obróbki zdjęć

Tak, nauka sama w sobie przy­nio­sła mi tego lata ogrom­ną przy­jem­ność i satys­fak­cję. Na obec­nym eta­pie lepiej idzie mi obrób­ka niż ogar­nia­nie lustrzan­ki. ;-) Ale doj­dę i do tego. Nato­miast nigdy wcze­śniej nie zro­bi­łam takich postę­pów w dzie­dzi­nie obrób­ki, jak tego lata, odkąd zain­sta­lo­wa­łam Ligh­tro­om i posta­no­wi­łam go zrozumieć.

Hasła takie jak tin­ta, tem­pe­ra­tu­ra bar­wo­wa, balans bie­li czy eks­po­zy­cja wyda­ją się teraz pro­ste i oczy­wi­ste. Nie zna­czy to oczy­wi­ście, że pozja­da­łam wszyst­kie rozu­my i już wszyst­ko umiem. Ale wiem, co to zna­czy i że mogę tych para­me­trów użyć w świa­do­my spo­sób, robiąc zdję­cia, lub je potem pod­da­jąc obrób­ce. Wie­dza ta oka­za­ła się być przy­dat­na rów­nież wte­dy, gdy pisa­łam arty­kuł o dba­niu oczu przed ekra­nem.

Nie wiem, jak mogłam żyć bez Ligh­tro­oma do tej pory. :P Jest moim zdję­cio­wym świę­tym Gra­alem, rów­nież w tema­cie porząd­ków w zdję­ciach. Ten etap jesz­cze przede mną, ale wiem już, że Ligh­tro­om jest tym roz­wią­za­niem, któ­re­go szukałam.

Jeśli inte­re­su­je Cię ta tema­ty­ka, chęt­nie napi­szę o tym conie­co – podzie­lę się tym, co wiem i potra­fię. Daj mi znać w komen­ta­rzu. W tej chwi­li spo­ro wie­dzy czer­pię m.in. z blo­ga Nata­lii Sła­wek Jest Rudo (gorą­co pole­cam, odwiedź koniecz­nie, jeśli inte­re­su­jesz się foto­gra­fią), prze­róż­nych tuto­ria­li na YouTu­be i porad moje­go Taty Mar­ka, któ­ry pasja­mi foto­gra­fu­je i sły­nie ze swo­ich pięk­nych por­tre­tów (więk­szość moich ostat­nich zdjęć tutaj zosta­ło zro­bio­nych przez nie­go i obro­bio­nych prze­ze mnie – na nich zaczy­na­łam moją naukę Lightrooma).

Robie­nie zdjęć i ich inter­pre­ta­cja w posta­ci obrób­ki to coś, co spra­wia mi gigan­tycz­ną radość i satys­fak­cję. Kil­ka­na­ście lat temu robi­łam zdję­cia czter­dzie­sto­let­nią wów­czas Prak­ti­ką. Był to czas sta­wia­nia pierw­szych kro­ków w foto­gra­fii. Może kie­dyś poka­żę Wam te zdję­cia, bo były fan­ta­stycz­ne. Nie­któ­re wywo­ły­wa­łam sama w ciem­ni. To były kli­ma­tycz­ne cza­sy. Potem dłu­gi czas mia­łam prze­rwę, brak apa­ra­tu itp.

Do zdjęć wró­ci­łam dwa lata temu wraz z prze­siad­ką na iPhone’a. Możesz się śmiać, ale ten maleń­ki apa­rat jest po wie­lo­kroć lep­szy niż pierw­szy apa­rat cyfro­wy, jakim robi­łam zdję­cia pamiąt­ko­we mojej kla­sy przed matu­rą. Powrót do lustrzan­ki jest wyzwa­niem. Ma wię­cej para­me­trów niż ten sta­ry apa­rat ana­lo­go­wy. A jed­no­cze­śnie morze możliwości. :)

Odkry­wam też powo­li obszar zwią­za­ny z video, nagry­wa­niem live, vlo­gów itp… wszyst­ko jesz­cze przede mną.

Obrób­ka potra­fi dia­me­tral­nie zmie­nić cha­rak­ter zdję­cia. Oddać zupeł­nie inną atmos­fe­rę. Moim abso­lut­nym ulu­bień­cem są oczy… Ponad­to odcza­ro­wu­ję ostat­nio foto­gra­fię czar­no-bia­łą, koja­rzo­ną czę­sto z arty­ku­ła­mi infor­mu­ją­cy­mi o śmier­ci zna­nej oso­by. Zde­cy­do­wa­łam się na ten for­mat na pro­fi­lu naszych dwóch czar­nych kotów – Hunc­ko­to­wo. Efek­ty są róż­ne, ale w koń­cu od tego jest nauka!

Widzę już coraz wię­cej, jakie para­me­try poma­ga­ją w uzy­ska­niu kla­row­ne­go zdję­cia. Inspi­ra­cją do takie­go sche­ma­tu tego pro­fi­lu było oczy­wi­ście umasz­cze­nie Jeżyn­ki i Hra­bie­go. Swo­ją dro­gą, foto­gra­fia zwie­rzę­ca jest nie­zwy­kle trud­nym tema­tem, a już foto­gra­fo­wa­nie czar­nych kotów (jak Jeżyn­ka, u któ­rej kolo­ro­we są tyl­ko oczy – Hra­bia ma przy­naj­mniej kil­ka bia­łych łatek) jest gigan­tycz­nym wyzwa­niem. Za to efek­ty są war­te pra­cy i nauki. A koty – jak powszech­nie wia­do­mo – są nie­zwy­kle wdzięcz­nym obiek­tem do uchwy­ca­nia na zdjęciach.

Hunckotowo: Jeżynka

Naj­now­sze zdję­cie Jeżyn­ki z Hunc­ko­to­wa. Zna­la­zła sobie nie­daw­no pięk­ny spo­cik w ogród­ku, mię­dzy dwie­ma pale­ta­mi. Na ory­gi­nal­nym kolo­ro­wym zdję­ciu pra­wie jej nie było widać, tak się zle­wa­ła z tłem. Czar­no-bia­łe zdję­cie jed­nak pięk­nie wycią­gnę­ło głę­bo­ki kolor jej futer­ka i błysz­czą­ce oczy.

Wejście w świat blogerów

Ten nagłó­wek może brzmi nie­co banal­nie, jed­nak dla mnie jest to wyjąt­ko­wy czas. Cudow­nym cza­sem była kon­fe­ren­cja See Blog­gers, jed­nak naj­waż­niej­sze dzia­ło się tak napraw­dę wokół niej – przed i po. Dla mnie naj­istot­niej­szą czę­ścią było spo­tka­nie mnó­stwa cudow­nych, kre­atyw­nych ludzi. Nie­któ­rych oso­bi­ście, nie­któ­rych tyl­ko w mediach spo­łecz­no­ścio­wych czy na ich blogach.

Odkry­łam takie oso­by, o któ­rych nigdy wcze­śniej nie sły­sza­łam, a któ­re mają mnó­stwo cie­ka­wych, war­to­ścio­wych rze­czy do prze­ka­za­nia. Mój Insta­gram spuchł od obser­wo­wa­nia nowych, cie­ka­wych twór­ców. Dzię­ki hash­ta­go­wi #seeblog­gers zna­la­złam ich bar­dzo dużo.

Z kil­kor­giem z nich się zakum­plo­wa­łam i myślę, że są to zna­jo­mo­ści, któ­re zaowo­cu­ją na dłuż­szą metę.

Nie­mniej, wzbu­dza mój ogrom­ny zachwyt to, jak róż­no­rod­ni jeste­śmy i jak z każ­dej bran­ży moż­na tak napraw­dę stwo­rzyć cie­ka­wy blog, vlog czy pro­fil na Instagramie.

Obser­wo­wa­nie innych twór­ców doda­ło mi skrzy­deł i odwa­gi do two­rze­nia swo­je­go. Do podą­ża­nia po pro­stu swo­ją ścież­ką. Widzę, że miej­sca wystar­czy dla każ­de­go, bo każ­dy z nas jest wyjąt­ko­wy i nie­po­wta­rzal­ny. Te spo­tka­nia pomo­gły mi uwie­rzyć we wła­sne możliwości.

Swo­ją dro­gą, chęt­nie zro­bi­ła­bym takie zesta­wie­nie tego, po co każ­dy z twór­ców robi to, co robi. Cie­ka­wa bym była odpo­wie­dzi, a Ty?

 

To moje prze­bo­je lata 2017 przez różo­we oku­la­ry. Napisz, cze­go Ty doświadczyłaś(-łeś) w tym cza­sie, co było dla Cie­bie pozy­tyw­ne, co Cię zasko­czy­ło lub zachwyciło?

Dla mnie fak­tycz­nie jest tak, jak napi­sa­ła u sie­bie Kasia – pró­ba zna­le­zie­nia tych rze­czy była dosko­na­łym ćwi­cze­niem na zoba­cze­nie szklan­ki do poło­wy pełnej.

💛

Asia

  • Mnie nie­odmien­nie fascy­nu­je to, jak my róż­ne jeste­śmy i jak mimo to się lubi­my :D Faj­nie, że tak kre­atyw­nie spę­dzi­łaś lato :) U mnie było bar­dzo dużo zmian i bar­dzo mało odpo­czyn­ku, nie­ste­ty tak­że za mało pla­ży i imprez ;) Liczę na to, że przy­naj­mniej to ostat­nie nad­ro­bię jesie­nią. Co do jedzon­ka, to byłam kie­dyś wege­ta­rian­ką i lubię takie jedze­nie, ale nic nie pora­dzę na to, jak bar­dzo mi słu­żą duże ilo­ści mięsa. ;)

    • Haha, i jesz­cze do tego tyl­ko pięć dni róż­ni­cy, a łamiesz wszel­kie moje dotych­cza­so­we wyobra­że­nia o oso­bach spod zna­ku Ryb. 😂 A na co kon­kret­nie zwró­ci­łaś uwa­gę, że jest takie różne?

Kon­takt: asia@rycko-bozenska.blog

Pro­jekt: simplyyourself.online

© 2012–2017 Asia Ryć­ko-Bożeń­ska

Stro­na uży­wa cookies.

FreshMail.pl