Asia Ryćko-Bożeńska

Nie lubię chodzić na spacer

Byłam dziś na spa­ce­rze. Szłam w ciszy, słu­cha­jąc dźwię­ków lasu i bie­ga­ją­cych koło mnie moich psów. Świe­ci­ło przy­jem­ne słoń­ce, a liście były soczy­ście zie­lo­ne. Wszyst­ko cudow­nie pach­nia­ło. Dotar­ło do mnie, że naj­więk­szą prze­szko­dą dla mnie w prze­ży­wa­niu tych cudów są moje wła­sne myśli. Czy więc na pew­no tak jest, że nie lubię cho­dzić na spa­cer?

Nie lubię zmy­wać, wsta­wać rano, ani porząd­ko­wać doku­men­tów

Dotar­ło do mnie, jak wie­lu spraw doty­czy takie moje nie­lu­bie­nie.

Każ­de z tych prze­ko­nań kosz­tu­je mnie bar­dzo dużo ener­gii i cza­su (!), żeby się zebrać i zro­bić to, co odkła­dam, przez to, że nie lubię.

I teraz naj­waż­niej­sze odkry­cie: gdy już ruszam na ten spa­cer, gdy już zata­piam się w zmy­wa­niu, gdy skru­pu­lat­nie zaczy­nam prze­glą­dać fak­tu­ry z poprzed­nie­go mie­sią­ca, odkry­wam, że to wszyst­ko jest nie­zwy­kle przy­jem­ne!

Co więc jest zagad­ką czer­pa­nia rado­ści z czyn­no­ści, któ­rych nie lubię?

Kluczowe jest niemyślenie

Gdy prze­sta­ję się zasta­na­wiać, zni­ka moja opi­nia. Zaczy­nam po pro­stu być z tym, co jest. Sta­ję się nie­mal zewnętrz­nym obser­wa­to­rem. Po pro­stu doświad­czam. Doce­niam wte­dy nagle każ­dy krok spa­ce­ru. Odczu­wam, że mam przy­jem­ną cie­płą wodę do zmy­wa­nia. Patrzę, jak pod­ło­ga w trak­cie odku­rza­nia sta­je się coraz czyst­sza. Cie­szę się z upo­rząd­ko­wa­nych doku­men­tów i pod­su­mo­wań finan­so­wych.

Myśle­nie cza­sem się włą­cza lub wal­czę na pozio­mie umy­słu z roz­sąd­kiem. Wte­dy nagle zno­wu „nie lubię cho­dzić na spa­cer”. Praw­do­po­dob­nie nie wystar­czy jed­no­ra­zo­wa zmia­na prze­ko­na­nia.

Niemyślenie wymaga systematycznych ćwiczeń

Odkry­wam, jak waż­ne dla moje­go oso­bi­ste­go roz­wo­ju i balan­su jest wycho­dze­nie z tej stre­fy kom­for­tu. Cza­sem dla przy­ci­sze­nia tych myśli, do któ­rych jestem przy­zwy­cza­jo­na, i dłuż­sze­go utrzy­ma­nia sta­nu bez­myśl­ne­go, poma­gam sobie np. ryt­micz­ną tanecz­ną muzy­ką na słu­chaw­kach. A cza­sem wystar­cza zasłu­cha­nie się w śpiew pta­ków :-)

Czu­ję, że jest to pro­ces, zanim umysł prze­sta­nie pro­du­ko­wać auto­ma­tycz­nie tego typu myśli. Obser­wo­wa­nie zmian i tego, że wystar­czy pro­ste prze­łą­cze­nie per­spek­ty­wy, jest dla mnie nie­zwy­kle waż­nym doświad­cze­niem, któ­rym chcia­łam się z Tobą podzie­lić.

A Ty lubisz cho­dzić na spa­cer?

Podaj dalej:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on pocket
Share on email

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych artykułach na blogu?

Dołącz do newslettera!

Przewiń do góry