Asia Ryćko-Bożeńska

Przywiązanie jest iluzją – przetransformuj je!

Tytu­ło­we sło­wa to frag­ment jed­nej z bud­dyj­skich sutr, któ­re pozna­łam w stycz­niu 2011 roku pod­czas bud­dyj­skie­go zjaz­du na wyspie Ame­land w Holan­dii. Odkry­cie, że przy­wią­za­nie jest ilu­zją, sta­ło się dla mnie prze­ło­mo­we.

Czym jest przywiązanie?

Przy­wią­za­nie, czy­li wyobra­że­nie sobie, że coś jest nam dane, że coś jest na zawsze, że coś nam się nale­ży, że ktoś nale­ży do nas, że coś lub ktoś się nie zmie­nia, to coś, co każ­de­mu czło­wie­ko­wi towa­rzy­szy na co dzień. Jest ludz­kie i w nie­jed­nej sytu­acji potrzeb­ne. Przy­kład: więź, jaka two­rzy się mię­dzy mat­ką a nowo­na­ro­dzo­nym dziec­kiem, pozwa­la temu dziec­ku na prze­trwa­nie, gdy mama się nim opie­ku­je.

Kto z nas nie bywa cza­sem sen­ty­men­tal­ny, nie lubi sobie powspo­mi­nać „daw­nych cza­sów”, pooglą­dać zdjęć w albu­mie albo zamy­ślić się nad ulu­bio­ną pio­sen­ką z lat mło­do­ści? Przy­kła­dy, kie­dy przy­wią­za­nie słu­ży dobre­mu samo­po­czu­ciu nasze­mu i naszych bli­skich moż­na mno­żyć. Każ­dy z Was może łatwo przy­wo­łać wła­sne. Zde­cy­do­wa­łam się więc skon­cen­tro­wać w tym arty­ku­le na tej dru­giej stro­nie przy­wią­za­nia.

Niedaleko leży jabłko…?

Hasło „przy­wią­za­nie” to worek bez dna, ma mnó­stwo form i prze­ja­wia się w bar­dzo wie­lu dzie­dzi­nach życia. Bar­dzo bli­sko wią­że się z tym, co „się powin­no”. Brzmi zna­jo­mo?

Ano wła­śnie, „przy­wią­za­nia” i „powin­no­ści” tego rodza­ju to pro­sta dro­ga do cier­pie­nia. A ono z kolei nie musi być od razu czymś ogrom­nym i zauwa­żal­nym na co dzień. Ale ziarn­ko do ziarn­ka…

Dopie­ro uwal­nia­jąc się od przy­wią­zań, któ­re nam nie słu­żą, zauwa­ża­my, jak wiel­kim były cię­ża­rem. O tym jed­nak za chwi­lę.

Przywiązanie, wybory i konsekwencje

Dla­cze­go przy­wią­za­nie jest ilu­zją? Dla­te­go, że każ­dy z nas tak napraw­dę jest wol­nym czło­wie­kiem. Może podej­mo­wać abso­lut­nie dowol­ne decy­zje. To Ty zde­cy­do­wa­łeś lub zde­cy­do­wa­łaś, że w tej chwi­li czy­tasz ten tekst.

W każ­dej chwi­li możesz prze­rwać i na przy­kład iść na spa­cer. Nie musisz nawet zakła­dać butów. Możesz zabrać ze sobą tele­fon, port­fel czy klu­cze, a możesz też je zosta­wić.

Oddziel­ną spra­wą jest kwe­stia okre­ślo­nych kon­se­kwen­cji każ­de­go ruchu, jaki wyko­na­my. Czym innym jest dzia­ła­nie świa­do­me (i wyra­ża­nie się o tym świa­do­mie, czy­li: chcę lub decy­du­ję się, zamiast muszę), a czym innym prze­ko­na­nie o tym, że coś trze­ba.

Pisząc to decy­du­ję się, nie wsta­wać i nie wycho­dzić teraz w kap­ciach z domu, ponie­waż wolę sie­dzieć w tej chwi­li na fote­lu, pisząc dalej ten arty­kuł.

Przy­wią­za­nie jest wyra­ża­niem się w kate­go­riach muszę/trzeba/powinno się. A to, jak widać powy­żej, jest ilu­zją, bo gdy przyj­rzysz się każ­dej naj­mniej­szej sytu­acji w Two­im życiu, zoba­czysz, że masz wybór.

Doty­czy to też przy­wią­za­nia do przed­mio­tów: „jak­że mogła­bym pozbyć się tej książ­ki z dedy­ka­cją od daw­nej zna­jo­mej!. Taka posta­wa wyni­ka wyłącz­nie z prze­ko­na­nia, że trze­ba zawsze zacho­wy­wać pamiąt­ki i pre­zen­ty. Tym­cza­sem war­to zadać sobie pyta­nie: czy to prze­ko­na­nie mnie uszczę­śli­wia? Czy to mi poma­ga?

(Nie)przywiązywanie się a otoczenie

Docho­dzi­my do momen­tu, kie­dy – być może – poja­wi się pyta­nie: no dobrze, usu­nę z moje­go życia wszyst­kie przy­wią­za­nia, któ­re obni­ża­ją mój poziom ener­gii, któ­re doda­ją mi cier­pie­nia i nie przy­no­szą szczę­ścia. Co jed­nak, jeśli w ten spo­sób będę krzyw­dził innych, jeśli prze­ze mnie (!) będą musie­li (!) cier­pieć, jeśli to, co robię jest ego­istycz­ne, jeśli nie uwzględ­niam potrzeb i zwy­cza­jów spo­łe­czeń­stwa, w któ­rym żyję?

Odpo­wie­dzi jest tyle, ile sytu­acji, dla­te­go nie ma jed­nej recep­ty. Nie­jed­no­krot­nie oka­że się, że Two­je uzdro­wie­nie sytu­acji wpły­nie rów­nież pozy­tyw­nie na Two­je oto­cze­nie. Cza­sem będzie to dla osób bli­skich lub śro­do­wi­ska, w któ­rym się obra­casz, oka­zja do zre­wi­do­wa­nia wła­snych poglą­dów. Cza­sem może być i tak, że ludzie się od Cie­bie odwró­cą albo zna­jo­mo­ści w spo­sób natu­ral­ny się zakoń­czą.

Zachę­cam przy tym – nie myśl z góry o tym, że to źle – pew­ne rela­cje mają swój czas. Cza­sem fak­tycz­nie zda­rzy się tak, że trze­ba będzie posta­wić na sza­li dobro swo­je i dobro innych, na to nie znam jed­ne­go dobre­go roz­wią­za­nia. Dużo zale­ży od szer­sze­go obra­zu takiej sytu­acji. Dużo daje spoj­rze­nie na nią z róż­nych per­spek­tyw. Cza­sem też po pro­stu nie ma jed­no­znacz­nej odpo­wie­dzi na pyta­nie, co jest w danym momen­cie wła­ści­we. Nie ma zło­te­go środ­ka, któ­ry uszczę­śli­wił­by zarów­no nas samych, jak i ludzi wokół.

Przywiązanie i lęk

Przy­wią­za­nie (lub ina­czej: przy­zwy­cza­je­nie) powo­du­je, że mając do pod­ję­cia np. więk­sze życio­we decy­zje, korzy­sta­my z banal­nych argu­men­tów, żeby tyl­ko prze­ko­nać samych sie­bie (i innych) o tym, żeby cze­goś nie zro­bić (lub zro­bić).

Może to wyni­kać z lęku, może to wyni­kać z róż­nych prze­ko­nań. Z wła­sne­go doświad­cze­nia mogę pole­cić przy­glą­da­nie się tym argu­men­tom, jeden po dru­gim, i spraw­dza­nie, czy one są praw­dzi­we, czy to tyl­ko jakieś wyobra­że­nie i ilu­zja… Czy one są napraw­dę istot­ne dla spra­wy.

Przywiązanie jest iluzją, a odwiązywanie to piękna podróż

Roz­su­pły­wa­nie tych supeł­ków jeden po dru­gim, uważ­ne bada­nie, jest kolej­nym zia­ren­kiem ulgi, jakie odczu­wam. Gorą­co pole­cam poeks­pe­ry­men­to­wa­nie. Ta podróż jest nie­zwy­kłą przy­go­dą. Z każ­dym kolej­nym supeł­kiem mniej oka­zu­je się, że życie jest pro­ste i pięk­ne. ❤️

Doświad­czy­łaś (lub doświad­czy­łeś) w swo­im życiu takich sytu­acji, gdy odkry­łaś (lub odkry­łeś) nie­ko­rzyst­ne dla Cie­bie przy­wią­za­nie, któ­re moż­na było puścić, zamie­nić na coś nowe­go?

Podaj dalej:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on pocket
Share on email

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych artykułach na blogu?

Dołącz do newslettera!

Przewiń do góry