Asia Ryćko-Bożeńska

Pułapka euforii

Znasz to też? Ja tak – dłu­gi czas coś nie wycho­dzi, coś się nie uda­je, coś jest nie tak, jak byśmy chcie­li, albo „jak być powin­no”. Nagle nastę­pu­je obrót o 180°. Poja­wia się roz­wią­za­nie i to nagłe poczu­cie, że teraz już będzie dobrze, że wyj­dzie się na pro­stą. Zachły­stu­jesz się tym uczu­ciem i… trrach! Wszyst­ko leci na łeb, na szy­ję. Na tym wła­śnie pole­ga pułap­ka eufo­rii – na ilu­zji tego, że moż­na zmie­nić sytu­ację nagle, bez sys­te­ma­tycz­nej pra­cy. I że to wycho­dzi na dobre.

Szyb­ko moż­na zapo­mnieć o tym, co było przed­tem. A jeśli dłu­go cze­ka­ło się na przy­pływ ener­gii albo zmia­nę sytu­acji, zagro­że­nie taką pułap­ką jest tym więk­sze. War­to pamię­tać o tym, że takie wła­śnie zachły­śnię­cie się szyb­ką popra­wą może spo­wo­do­wać zbyt nagłe odcię­cie od rze­czy­wi­sto­ści. Tak bar­dzo chce­my utrzy­mać ten nowy, wycze­ki­wa­ny stan, że zapo­mi­na­my o pod­sta­wo­wych rze­czach, tłu­miąc pod­szep­ty intu­icji, żeby podejść do tego spo­koj­nie.

Skutki mogą być niekorzystne dla zdrowia

Kon­kret­na sytu­acja dla una­ocz­nie­nia: od wie­lu tygo­dni wie­dzia­łam, że cze­ka mnie wkrót­ce prze­pro­wadz­ka. Im bar­dziej zbli­żał się ten czas, tym bar­dziej się stre­so­wa­łam, a nadal nie mia­łam nowe­go miesz­ka­nia! W koń­cu poja­wi­ła się kon­kret­na, intry­gu­ją­ca pro­po­zy­cja i nie­spo­dzie­wa­nie kamień spadł mi z ser­ca. Chy­ba nie czu­łam wcze­śniej, jak bar­dzo ten temat mi cią­żył.

Nagle nabra­łam ener­gii do pra­cy. Do tego stop­nia, że już w ogó­le prze­sta­łam spać w nocy i trzy dni z rzę­du spa­łam tyl­ko w dzień, zale­d­wie po kil­ka godzin. Jak się domy­ślasz, skut­ki były dosyć szyb­kie i bole­sne, więc już dzi­siej­szej nocy zmu­si­łam się do opa­mię­ta­nia. Kil­ka godzin prze­wra­ca­łam się z boku na bok, leżąc w ciem­no­ściach, ale stwier­dzi­łam, że pora wró­cić do trzeź­wo­ści umy­słu.

Pra­ca w tym cza­sie była świet­na i napraw­dę spo­ro rze­czy ruszy­łam do przo­du, jed­nak zapo­mnia­łam o pod­sta­wo­wych zasa­dach odno­śnie moje­go zdro­wia, któ­re powin­no być (sic!) na pierw­szym miej­scu.

Każda pułapka euforii ma pozytywne strony

Znam sie­bie pod tym wzglę­dem – nie­raz już tak reago­wa­łam – a mimo to teraz zno­wu tak się sta­ło. Widocz­nie ta lek­cja była potrzeb­na po raz kolej­ny. Dzię­ki niej odkry­łam, że mogę – że fizycz­nie jestem w sta­nie zmu­sić się do zga­sze­nia świa­tła i leże­nia w ciszy, mimo bra­ku sen­no­ści i mimo ner­wo­wo­ści (kto mnie zna oso­bi­ście, ten wie, jak wiel­kim jest to dla mnie wyzwa­niem). Coraz czę­ściej się takie momen­ty poja­wia­ją i coraz bar­dziej je doce­niam, bo widzę, jak mi słu­żą.

Nie ma chy­ba jed­ne­go lekar­stwa na pułap­ki eufo­rii, jed­nak myślę, że uważ­ność i bycie w kon­tak­cie z sobą to w takich sytu­acjach klucz do suk­ce­su. Wte­dy znacz­nie łatwiej i szyb­ciej moż­na roz­po­znać, że się jedzie tro­chę za szyb­ko. I zwol­nić.

Podziel się w komen­ta­rzu, czy Ty też zauwa­żasz u sie­bie ten­den­cję do takich sytu­acji? A może uda­je Ci się zawsze słu­chać gło­su roz­sąd­ku i nim się kie­ru­jesz? W czym eufo­ria jest nie­ko­rzyst­na, a w czym poma­ga? Opo­wiedz… chęt­nie poznam Cię bli­żej! :-)

Podaj dalej:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on pocket
Share on email

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych artykułach na blogu?

Dołącz do newslettera!

Przewiń do góry