2014-10-01 ⋅ Codziennośćbrak komentarzy

FOMO (ang. fear of mis­sing out) powszech­ne jest szcze­gól­nie w social media. Umknąć może wpis, lajk czy arty­kuł na blo­gu etc. Dru­gą stro­ną meda­lu jest poczu­cie powin­no­ści…

nigdy nie jesteś dość dobra

Lęk, że coś mnie (w domy­śle: w tym życiu) omi­nie, powo­du­je poczu­cie, że jesz­cze powin­nam:

  • zro­bić
  • mieć
  • kogoś spo­tkać
  • zali­czyć kolej­ną kon­fe­ren­cję, kolej­ne szko­le­nie czy inne socjal­ne wyda­rze­nie
  • iść na ten czy tam­ten kon­cert
  • obej­rzeć sztu­kę, w któ­rej gra­ją zna­jo­mi
  • prze­czy­tać, znać, obej­rzeć, abo­no­wać, sub­skry­bo­wać, laj­ko­wać kolej­ny fan page, kanał YT, kolej­ne kon­to na Insta­gra­mie, czy poje­dyn­czy pole­ca­ny przez zna­jo­mych, polu­bio­ne stro­ny albo w rekla­mie arty­kuł
  • dodać do zna­jo­mych każ­dą zna­ną mi oso­bi­ście oso­bę (to aku­rat temat na osob­ny arty­kuł) czy polu­bić każ­dy fan page, któ­ry doty­czy lubia­ne­go prze­ze mnie tema­tu
  • zare­ago­wać na każ­de zapro­sze­nie na wyda­rze­nie, naj­le­piej do nie­go dołą­cza­jąc

Po wypi­sa­niu tych wszyst­kich powin­no­ści poczu­łam, że to nie tyl­ko FOMO jest tym źró­dłem poczu­cia powin­no­ści, ale też inne lęki. Zasta­na­wia mnie, co pomy­ślą o mnie inni, gdy nie udzie­lę się w wyda­rze­niu doty­czą­cym:

  • szu­ka­nia finan­so­wa­nia czy nowe­go domu dla malut­kich kot­ków czy porzu­co­nych psów,
  • sfi­nan­so­wa­nia lecze­nia dla cho­re­go dziec­ka, zna­jo­me­go, zna­jo­mej, kogoś bli­skie­go zna­jo­me­go,
  • bez­po­śred­niej (finan­so­wa­nie) lub nie­bez­po­śred­niej (zalaj­ko­wa­nie, zagło­so­wa­nie) pomo­cy w wygra­niu jakie­goś rodza­ju rywa­li­za­cji (naj­lep­sze zdję­cie, wła­sny pro­jekt itd.).

A jak Ty na to reagu­jesz? Co wte­dy czu­jesz? Czy brak Two­je­go uczest­nic­twa wywo­łu­je Two­je wyrzu­ty sumie­nia, czy… scrol­lu­jesz dalej?

Social media to mnóstwo decyzji

Social media to nie tyl­ko przy­jem­ność z two­rze­nia, utrzy­my­wa­nia i śle­dze­nia rela­cji mię­dzy­ludz­kich, ale też ogrom­ny poże­racz ener­gii i dosko­na­ły wywo­ły­wacz wyrzu­tów sumie­nia.

Nie mówię o tym, ile cza­su zaj­mu­je prze­twa­rza­nie (men­tal­nie i cza­so­wo) wszyst­kich zapro­szeń, infor­ma­cji itd. Każ­do­ra­zo­wo wyma­ga to podej­mo­wa­nia decy­zji, czy chce­my wziąć udział w danym wyda­rze­niu, czy mamy moż­li­wość, ale też chęć pomo­cy w danej potrze­bie.

Sam Face­bo­ok (któ­ry dla mnie jest głów­nym wyznacz­ni­kiem dzia­ła­nia social media ze wzglę­du na swo­ją popu­lar­ność) nie poma­ga w ogra­ni­cze­niu tych wszyst­kich bodź­ców. Pod­su­wa za to następ­ne: polub jesz­cze tę stro­nę, a może znasz jesz­cze tego zna­jo­me­go, pamię­taj, żeby zło­żyć życze­nia itd.

Mnie oso­bi­ście ta sytu­acja coraz bar­dziej przy­tła­cza. Cenię sobie fakt, że prak­tycz­nie wszy­scy (±1%) moi zna­jo­mi i rodzi­na (z Bab­cią i Dziad­kiem włącz­nie) są na Face­bo­oku. Moż­na się z nimi w ten spo­sób bar­dzo wygod­nie komu­ni­ko­wać. Face­bo­ok też uła­twia zacho­wy­wa­nie kon­tak­tów z nowo­po­zna­ny­mi ludź­mi. Obser­wu­ję więc te dwie stro­ny meda­lu i jak dotąd wygry­wa­ją korzy­ści, ale…

Którędy dalej?

Czu­ję, że nad­cho­dzi pora na jakąś rewo­lu­cję w tym tema­cie. Że w dobie infor­ma­tion over­lo­ad (prze­ła­do­wa­nia infor­ma­cja­mi) nikt tego na dłuż­szą metę psy­chicz­nie nie wytrzy­ma. Jed­na stro­na to wła­sne pusz­cze­nie lęków. Jed­no­cze­śnie jed­nak jest wybór takie­go narzę­dzia komu­ni­ka­cji mię­dzy­ludz­kiej, któ­ry nie będzie tego lęku jesz­cze bar­dziej pod­sy­cał.

Nie wiem, czy takie narzę­dzie już powsta­ło, tyl­ko nie jest jesz­cze popu­lar­ne, czy trze­ba będzie dopie­ro je wymy­ślić. Jed­nak dla wła­sne­go zdro­wia zamie­rzam w naj­bliż­szym cza­sie pod­jąć kon­kret­ne kro­ki doty­czą­ce moje­go sty­lu korzy­sta­nia z Face­bo­oka.

Dopi­sek z czerw­ca 2017: Nie pamię­tam, jakie i czy w ogó­le pod­ję­łam wów­czas kro­ki doty­czą­ce face­bo­oko­wej higie­ny, jed­nak nadal czu­ję się moc­no uwią­za­na. Na pew­no może­cie spo­dzie­wać się serii arty­ku­łów na ten temat, rów­nież takich, w któ­rych pod­po­wiem, jak okieł­znać Face­bo­oka.

Chęt­nie prze­czy­ta­ła­bym, jak to jest u Was pod tym wzglę­dem. Macie jakieś pomy­sły na roz­wią­za­nie tej sytu­acji, zarów­no dla Was samych, jak i glo­bal­ne?

Gra­fi­ka w nagłów­ku: Enoc vt (File:Botón Me gusta.svg) [Public doma­in], via Wiki­me­dia Com­mons

%d bloggers like this: