2014-10-25 ⋅ Codziennośćbrak komentarzy

Moja Bab­cia urzą­dzi­ła przy­ję­cie imie­ni­no­we. Ze zdu­mie­niem stwier­dzi­łam, że fan­ta­stycz­nie czu­ję się wśród jej Przy­ja­ciół. Star­sze poko­le­nie roz­ma­wia­ło swo­bod­nie i z ogrom­nym poczu­ciem humo­ru. Nawet, gdy poszłam do swo­je­go poko­ju pra­co­wać, nie mogłam się za bar­dzo sku­pić. Co chwi­lę chi­cho­ta­łam z opo­wia­da­nych przez nich dow­ci­pów! Naszło mnie wte­dy tro­chę reflek­sji o tym, cze­go od star­szych osób może­my się nauczyć.

Starsze pokolenie to skarb doświadczenia

Przez dwa lata, jako trzy­dzie­sto­pa­ro­lat­ka (w tym w cza­sie, gdy powstał ten arty­kuł; dziś jest 29.06.2017, kie­dy go reda­gu­ję) mia­łam oka­zję miesz­kać z moją Bab­cią. Było to nie­zwy­kłe doświad­cze­nie. Wie­le razem prze­szły­śmy, m.in. dla­te­go, że wpro­wa­dza­jąc się do niej mia­łam bar­dzo sil­ną ner­wi­cę i depre­sję, a to odbi­ja­ło się na oto­cze­niu. Bab­cia pomo­gła mi wyjść na pro­stą i dzię­ki niej unik­nę­łam szpi­ta­la psy­chia­trycz­ne­go.

Gdy sta­nę­łam już tro­chę na nogi i zaczę­łam w mia­rę nor­mal­nie funk­cjo­no­wać, powstał ten wpis. Dotar­ło do mnie, jak wie­le nauczy­łam się od mojej Bab­ci i jej Przy­ja­ciół. Dzie­lę się z Tobą teraz tą inspi­ra­cją, bo czu­ję, że jest ona bar­dzo war­to­ścio­wa. Ucie­szę się rów­nież, jeśli Ty dopi­szesz coś do tej listy w komen­ta­rzu.

1. Pewność siebie

Nie zauwa­ży­łam u mojej Bab­ci nigdy sztucz­ne­go wsty­du, skrom­no­ści, opo­rów w zała­twia­niu trud­nych spraw. Takich, z jaki­mi ja sama nie­raz mam pro­blem, gdzie czu­ję sil­ny wewnętrz­ny opór i nie­śmia­łość.

Boję się cza­sem ode­zwać gło­śno albo zadbać „o swo­je pra­wa”. Tym­cza­sem obser­wu­jąc bli­skie mi oso­by widzę, że star­sze poko­le­nie w natu­ral­ny spo­sób na przy­kład rekla­mu­ją nie­dzia­ła­ją­ce wła­ści­wie zaku­py, mówią otwar­cie, cze­go ocze­ku­ją itp.

Dzie­je się to w spo­sób sta­now­czy. Fakt, może nie zawsze jest to miłe, ale jed­nak bar­dzo poma­ga osią­gnąć cel.

Zasta­na­wiam się, dla­cze­go czu­ję, że tę pew­ność sie­bie zysku­je się z wie­kiem. I nie wiem. Może z bie­giem lat nabie­ra się dystan­su do życia i mija lęk z nim zwią­za­ny.

2. Swoboda w rozmowie

Zauwa­ży­łam, że star­sze oso­by z o wie­le więk­szą niż mło­dzi natu­ral­no­ścią roz­ma­wia­ją o tzw. „ludz­kich spra­wach”. Szcze­gól­nie o tym, co doty­czy cie­le­sno­ści, zdro­wia i cho­ro­by, ale też życia i śmier­ci.

Podej­rze­wam, że to wyni­ka z życio­we­go oby­cia z tymi tema­ta­mi. Są bar­dziej oswo­jo­ne, niż gdy ma się te dwa­dzie­ścia- albo trzy­dzie­ści-parę lat. Mło­dym nie­raz takie tema­ty nawet nie prze­cho­dzą przez gar­dło.

Wyda­wa­ło­by się, że w dzi­siej­szych cza­sach jest ten­den­cja do tego, że to mło­dzi są „bez­pru­de­ryj­ni”, pod­czas gdy star­si, czę­sto bar­dzo reli­gij­ni, pod­cho­dzą do życia moc­no pru­de­ryj­nie. A tu nie­spo­dzian­ka! :)

Oczy­wi­ście, o pew­nych rze­czach po pro­stu łatwiej roz­ma­wia się tym, któ­rzy mają sze­ro­kie hory­zon­ty życio­we – to nie musi zale­żeć od wie­ku. Ale w nie­któ­rych kwe­stiach ewi­dent­nie doświad­cze­nie życio­we i obco­wa­nie z owy­mi spra­wa­mi powo­du­je, że roz­ma­wia się o nich zupeł­nie na luzie.

3. Podtrzymywanie relacji

Więk­szość zna­nych mi star­szych osób to mistrzo­wie pod­trzy­my­wa­nia rela­cji. Dba­ją oni o te wię­zi na róż­ne spo­so­by, nie ucie­ka­jąc w wir­tu­al­ny świat social media, któ­ry o dzi­wo nie­raz bar­dziej odda­la od sie­bie ludzi.

Czę­ste tele­fo­ny, a nawet uży­cie Sky­pe-a czy usług typu VOIP (Voice Over IP – inne rodza­je połą­czeń gło­so­wych przez Inter­net) do kon­tak­tów z bli­ski­mi i dale­ki­mi zna­jo­my­mi, nawet z dru­gie­go koń­ca świa­ta – to tyl­ko jeden przy­kład. Pamięć o imie­ni­nach, uro­dzi­nach, świę­tach – w posta­ci np. papie­ro­wych (!) kar­tek wysy­ła­nych sobie.

Ktoś może powie­dzieć, że to kur­tu­azja i coś sztucz­ne­go. A ja sobie myślę, że bar­dziej sztucz­ne jest pisa­nie „Wszyst­kie­go naj­lep­sze­go” zna­jo­mym na Face­bo­oku, któ­ry nam nie daje zapo­mnieć o ich uro­dzi­nach – jest to tak mało oso­bi­ste…

Ponad­to, a może na pierw­szym miej­scu, są oso­bi­ste spo­tka­nia, roz­mo­wy, przy­ję­cia, coty­go­dnio­we spo­tka­nia na kaw­kę. Dla mnie nie­sa­mo­wi­te jest, że roz­ma­wia się przy tych oka­zjach napraw­dę o wszyst­kim – poczy­na­jąc od cen jajek na ryn­ku przez opo­wia­da­nie aktu­al­nych histo­rii z bli­skie­go oto­cze­nia, przez komen­to­wa­nie wyda­rzeń poli­tycz­nych, aż po nie­koń­czą­ce się spra­wy lekar­sko-cho­ro­bo­we.

Ktoś może się obu­rzyć, że obga­du­ją, że narze­ka­ją, że wciąż i wciąż maglu­ją te same tema­ty, jed­nak ja widzę, że jest to natu­ral­na for­ma gru­po­wej tera­pii, a jed­no­cze­śnie robią to, co my – mło­dzi – robi­my na Face­bo­oku – dzie­li­my się życio­wy­mi spra­wa­mi. Tyl­ko w bar­dziej oso­bi­sty i bez­po­śred­ni spo­sób. I powiem szcze­rze, że po cichu zazdrosz­czę im takich umie­jęt­no­ści socjal­nych i nie­po­ha­mo­wa­nia – ja nie potra­fię tak swo­bod­nie roz­ma­wiać i panicz­nie boję się bra­ku tema­tu do roz­mów na tego typu imprez­kach. (Też tak masz?)

4. Poczucie humoru

Z jed­nej stro­ny star­sze oso­by trak­tu­ją róż­ne spra­wy bar­dzo poważ­nie, ale z dru­giej potra­fią wyka­zać się nie­raz nie­zwy­kłym poczu­ciem humo­ru. Może to kwe­stia towa­rzy­stwa, z jakim ja aku­rat mam do czy­nie­nia, jed­nak ilość i jakość opo­wia­da­nych sobie kawa­łów, aneg­dot i innych weso­łych histo­rii jest dla mnie nie­sa­mo­wi­ta. I bynaj­mniej nie oszczę­dza­ją ani w prze­kleń­stwach, ani w spro­śno­ściach wszel­kie­go rodza­ju!

Widać pięk­ne roz­luź­nie­nie i radość w towa­rzy­stwie przy takich oka­zjach.

Myślę, że ten punkt łączy się moc­no ze swo­bo­dą roz­mo­wy i pew­no­ścią sie­bie. Czu­ję, że mło­dzi ludzie są o wie­le bar­dziej poważ­ni, nie tacy żywio­ło­wi, i też – jak wspo­mnie­li­śmy w roz­mo­wie z Kami­lem – trak­tu­ją powa­gę i dra­mat jako więk­szą war­tość niż kome­dię i roz­ba­wie­nie.

5. Organizacja i sztuczki

Pew­nie nie jest to dome­na wszyst­kich star­szych osób, jed­nak trze­ba przy­znać, że mają one wię­cej życio­we­go doświad­cze­nia oraz wyni­ka­ją­cej z tego świa­do­mo­ści życio­wych spraw. Dla mnie miesz­ka­nie z moją Bab­cią zaowo­co­wa­ło wie­lo­ma inspi­ra­cja­mi odno­śnie orga­ni­za­cji cza­su, pra­cy, goto­wa­nia, sprzą­ta­nia i ogól­nie zarzą­dza­nia gospo­dar­stwem domo­wym.

Rów­nież nie­raz Bab­ci spe­cjal­ne sztucz­ki i pomy­sły rato­wa­ły jakieś bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne domo­we sytu­acje. Cza­sem róż­ni­ca poko­leń powo­du­je, że trud­no jest zauwa­żyć war­to­ści, jakie może­my odkryć u star­szych osób, jed­nak cza­sem war­to się zain­spi­ro­wać, oszczę­dza­jąc sobie nie­raz cza­su czy pro­ble­mów.

6. Oszczędność

Jest to tro­chę kon­tro­wer­syj­ny temat. Nie każ­dy uwa­ża oszczęd­ność za war­tość, a cza­sem gra­ni­ca mię­dzy oszczęd­no­ścią i skąp­stwem jest cien­ka. Poko­le­nie naszych Babć i Dziad­ków to poko­le­nie powo­jen­ne, któ­re nauczo­ne jest sza­cun­ku do jedze­nia, przed­mio­tów, miejsc i pie­nię­dzy. Obra­ca­ją każ­dą zło­tów­kę w ręku, zanim ją wyda­dzą. Świa­do­mie zarzą­dza­ją zago­spo­da­ro­wa­nym jedze­niem, żeby nic się nie zmar­no­wa­ło. Porów­nu­ją ceny w róż­nych skle­pach, żeby wybrać tań­szy pro­dukt.

Są oso­by, któ­re popa­da­ją przy tym oczy­wi­ście w wyjąt­ko­wą obse­sję, jed­nak mam wra­że­nie, że oso­by star­sze są z regu­ły po pro­stu bar­dziej oszczęd­ne i nie kie­ru­ją się tyl­ko swo­ją wygo­dą. Z więk­szą świa­do­mo­ścią prze­kra­cza­ją swo­ją gra­ni­cę stre­fy kom­for­tu, wie­dząc, że osta­tecz­nie wyj­dzie im to na dobre.

7. Mocne stanie na nogach

Mam wra­że­nie, że oso­by star­sze są bar­dziej „uzie­mio­ne” niż mło­de. I nie, nie cho­dzi mi o słab­sze moż­li­wo­ści poru­sza­nia się, ale nie błą­dze­nie z gło­wą w chmu­rach. Mniej­sze myśle­nie życze­nio­we, a bar­dziej – reali­stycz­ne. Może to skut­ko­wać pew­ne­go rodza­ju pesy­mi­zmem, w sto­sun­ku do cza­sem bez­tro­skie­go mło­de­go hur­ra-opty­mi­zmu. Czę­sto jed­nak jest to po pro­stu realizm, wyni­ka­ją­cy z ich wie­lu życio­wych doświad­czeń.

I zno­wu – jest to tro­chę kon­tro­wer­syj­ny temat, bo cza­sem na gra­ni­cy czar­no­wi­dze­nia. A wia­do­mo, że przy tego rodza­ju myślach trud­no wytwa­rzać pięk­ne marze­nia, cele, i je reali­zo­wać. Jak zawsze balans, zło­ty śro­dek jest roz­wią­za­niem. Myślę, że cza­sem, nie­któ­rym z nas, przy­da się spro­wa­dze­nie na zie­mię… (Tak, jak i nie­któ­rym cza­sem przy­da się odle­cieć w obło­ki.)

8. Przywiązywanie wagi do szczegółów

Last but not least – zauwa­ży­łam, że bli­skie mi star­sze oso­by żyją, poka­zu­jąc, że im zale­ży. Że pew­ne rze­czy mają­ce dla nich war­tość, napraw­dę mają zna­cze­nie dla naszej ener­gii, nastro­jów itp. Że przy­wią­za­nie wagi do pew­nych szcze­gó­łów napraw­dę robi róż­ni­cę – doty­czy to róż­nych obsza­rów, np. este­ty­ki, porząd­ku, punk­tu­al­no­ści czy sza­cun­ku dla gości.

U mojej Bab­ci na sto­le zawsze sto­ją świe­że kwia­ty, a przed każ­dym przy­ję­ciem gości od daw­na cze­ka pięk­nie nakry­ty stół i goto­we potra­wy czy cia­sta. Dziś na przy­ję­ciu star­si Pań­stwo roz­ma­wia­li o tym, że zja­wi­li się wszy­scy w prze­cią­gu 3–5 minut w oko­li­cy wyzna­czo­nej godzi­ny, a było ich dzie­się­cio­ro. Mówi­li, że dla ich poko­le­nia jest to stan­dard i wia­do­mo, że tak jest i już. Opo­wia­da­li, jak uczą swo­je dzie­ci czy wnu­ków punk­tu­al­no­ści.

Na koniec pozwo­lę sobie przy­to­czyć sło­wa powta­rza­ne cza­sem przez moją Bab­cię:

Życie skła­da się ze szcze­gó­łów.

Im wię­cej nad tym myślę, tym bar­dziej się tym zachwy­cam, i wpro­wa­dzam w moje wła­sne życie. Chcę, żeby moje życie było peł­ne, peł­ne war­to­ści i zna­cze­nia. Wte­dy nabie­ra ono jesz­cze głęb­sze­go wymia­ru i sen­su. Może war­to się zatrzy­mać na chwi­lę w naszym codzien­nym pędzie, i przyj­rzeć się mądro­ści i ener­gii, jaką mogą nam prze­ka­zać nasze Bab­cie i nasi Dziad­ko­wie.

Zachę­cam Cię rów­nież do tego. Chęt­nie prze­czy­tam o Two­ich odkry­ciach w komen­ta­rzach na dole albo w mediach spo­łecz­no­ścio­wych. Albo… przez tele­fon czy przy kaw­ce na oso­bi­stym spo­tka­niu :-)

%d bloggers like this: