2017-09-28 ⋅ Codzienność14 komentarzy

Pra­wie całe moje dotych­cza­so­we życie czu­łam, że „coś jest ze mną nie tak”. A jed­no­cze­śnie cią­gle pró­bo­wa­łam pod­po­rząd­ko­wać się temu, jak funk­cjo­nu­je świat wokół mnie. Odkąd w 2003 roku obu­dzi­ła się we mnie ner­wi­ca lęko­wa i zaczę­łam mieć ata­ki pani­ki jeden za dru­gim, zaczę­łam zgłę­biać temat psy­cho­lo­gii i roz­wo­ju oso­bi­ste­go. Czy­ta­łam mnó­stwo ksią­żek, blo­gów, for inter­ne­to­wych, roz­ma­wia­łam z ludź­mi. I tak po kil­ku latach odkry­łam, że „po pro­stu” jestem oso­bą wyso­kow­raż­li­wą. Gdy sobie to uświa­do­mi­łam, zmie­ni­ło się tak napraw­dę wszyst­ko. Ale co to wła­ści­wie znaczy?

Przepowiednia

Gdy mia­łam jakieś 10 lat, a mój Tata pro­wa­dził wydaw­nic­two, zabrał mnie ze sobą na spo­tka­nie z jed­ną z auto­rek ksią­żek, któ­re wyda­wał. Tą autor­ką była astro­log Vio­let­ta Kose­ska-Tosze­wa, publi­ku­ją­ca jako David Har­klay. Spy­ta­ła mnie wte­dy o mój znak zodia­ku. Gdy powie­dzia­łam jej, że to Ryby, powie­dzia­ła mi, że naj­waż­niej­szą cechą dla mnie w życiu są wraż­li­wość i intu­icja. Nigdy wię­cej nie spo­tka­łam Pani Vio­let­ty, ale te sło­wa bar­dzo zapa­dły mi w pamięć. Mogły być samo­speł­nia­ją­cą się prze­po­wied­nią oczy­wi­ście, jed­nak więk­szość spo­tka­nych na mojej dro­dze osób spod tego same­go zna­ku potwier­dza jej słowa.

O intu­icji napi­szę jesz­cze nie­raz przy innych oka­zjach, ale poroz­ma­wiaj­my o wrażliwości.

Źródła i zwrot o 180 stopni

Lata póź­niej, gdy zaczę­łam roz­my­ślać nad tema­tem mojej ponad­prze­cięt­nej wraż­li­wo­ści, szu­ka­łam wie­dzy na ten temat. Tra­fi­łam wte­dy na dwie, bar­dzo waż­ne dla moje­go roz­wo­ju, książ­ki. Pierw­sza z nich to „Być nad­wraż­li­wym i prze­trwać” Teda Zef­fa. Dru­ga – dostęp­na wów­czas wyłącz­nie po angiel­sku, spro­wa­dza­łam ją chy­ba ze Sta­nów, razem z zeszy­tem ćwi­czeń – „The High­ly Sen­si­ti­ve Per­son” Dr Ela­ine N. Aron (obec­nie zosta­ła prze­tłu­ma­czo­na i wyda­na w Pol­sce jako „Wyso­ko wraż­li­wi”). Te książ­ki dosłow­nie zmie­ni­ły wte­dy moje życie.

Wszyst­ko, co czu­łam, nabra­ło sen­su. Oka­za­ło się, że napraw­dę mam pra­wo odbie­rać świat inten­syw­niej. I to nie ja mam poprze­sta­wia­ne w gło­wie. Tak napraw­dę nikt nie ma. Moje sen­so­ry i rada­ry dzia­ła­ją po pro­stu intensywniej.

Wrażliwa”, czyli jaka?

Wra­ca­jąc jed­nak do pyta­nia z pierw­sze­go aka­pi­tu: co to wła­ści­wie zna­czy „wyso­ka wraż­li­wość”? Myślę, że każ­da z osób, któ­re takie są, będzie mia­ła swój oso­bi­sty zestaw odpo­wie­dzi. Dla mnie ozna­cza to przede wszyst­kim dużą wraż­li­wość na bodź­ce. Inten­syw­nie odbie­ram świat zmy­sła­mi i ampli­tu­da moich emo­cji zawsze jest bar­dzo duża.

Jak łatwo się domy­ślić, każ­dy kij ma dwa koń­ce. Z jed­nej stro­ny powo­du­je to u mnie np. wzmo­żo­ną empa­tię czy więk­szą spo­strze­gaw­czość niż u osób prze­cięt­nie wraż­li­wych. Z dru­giej zaś stro­ny od lat mam mniej lub bar­dziej sil­ne lęki, jestem podat­na na depre­sję, a cia­ło jest nie­od­por­ne na stres i dopa­dły mnie z tego powo­du róż­ne chro­nicz­ne choroby.

Historia życia, historia bloga

Dużo ostat­nio roz­my­śla­łam o tym zagad­nie­niu. Doszłam do wnio­sku, że ma ono tak sil­ny wpływ na wszyst­kie obsza­ry moje­go życia, że stwo­rzę z tego „histo­rię” moje­go blo­ga. Nie ma tu zna­cze­nia, czy mówi­my o Tech­no­lo­giach, czy Typo­gra­fii (wkrót­ce nowa kate­go­ria blo­go­wa), czy Emo­cjach czy po pro­stu o Zachwy­cie nad świa­tem – każ­dy z tych obsza­rów jest dla mnie waż­ny wła­śnie dla­te­go, że doświad­czam go w pewien szcze­gól­ny spo­sób, przez pry­zmat tej wyjąt­ko­wej wrażliwości.

Tech­no­lo­gie obser­wu­ję, jed­no­cze­śnie trosz­cząc się o oso­by, któ­re sobie z nimi nie radzą. Moja empa­tia jest na tyle sil­na, że cza­sem odczu­wam emo­cje innych ludzi całą sobą. Mając przy tym sze­ro­ką wie­dzę z obsza­rów zwią­za­nych z infor­ma­ty­ką, media­mi spo­łecz­no­ścio­wy­mi i mar­ke­tin­giem, mogę lepiej poma­gać innym w codzien­nych wyzwaniach.

W Typo­gra­fii wyko­rzy­stu­ję wraż­li­wość wizu­al­ną i poczu­cie este­ty­ki. Podob­nie Zachwy­ca­jąc się świa­tem – wyko­rzy­stu­ję wszel­kie zmy­sły, szcze­gól­nie jed­nak wzrok, słuch, smak – foto­gra­fia, gra­fi­ka, muzy­ka, goto­wa­nie – to wszyst­ko mnie poru­sza i chcę się tym dzie­lić z Tobą.

Emo­cje to jak­by oddziel­ny temat. Bar­dzo moc­no wią­że się z rela­cja­mi, przy­naj­mniej w moim przy­pad­ku. Emo­cje to moje dru­gie imię. Odkąd zaczę­ły się u mnie wspo­mnia­ne ata­ki pani­ki (obec­nie mie­wam je bar­dzo rzad­ko) i depre­sja, wiem, że nie ma dla mnie waż­niej­sze­go tema­tu. Opie­ko­wa­nie się z odpo­wied­nią tro­ską tym obsza­rem moje­go życia jest nie­zbęd­ne dla wewnętrz­ne­go spo­ko­ju i moż­li­wo­ści zaj­mo­wa­nia się w ogó­le inny­mi spra­wa­mi i tematami.

Wskaźnik zdrowia

Mam takie prze­ko­na­nie, że oso­by z ponad­prze­cięt­ną wraż­li­wo­ścią są potrzeb­ne w spo­łe­czeń­stwie, żeby zwra­cać uwa­gę na rze­czy, któ­re są zbyt sil­ne, inten­syw­ne, moc­ne, a któ­rych prze­cięt­ne zmy­sły nie wyła­pu­ją. Jest to o tyle istot­ne, że nawet, jeśli nie odczu­wa się, że coś nam prze­szka­dza (np. zbyt gło­śna muzy­ka, czy inten­syw­ne świa­tło), to nadal ma to wpływ na orga­nizm. Jed­no­ra­zo­we spo­tka­nie z takim bodź­cem może być bez zna­cze­nia, ale dłu­go­trwa­łe wysta­wia­nie się na nie­go może być już niezdrowe.

Dla­te­go też chcia­ła­bym zwra­cać na moim blo­gu więk­szą uwa­gę na ten temat i kie­ro­wać wpi­sy zarów­no do osób o pod­wyż­szo­nej wraż­li­wo­ści – bo może znaj­dą w nich cząst­kę sie­bie – jak i tych o wraż­li­wo­ści prze­cięt­nej – bo może pomóc im odkryć coś, cze­go wcze­śniej nie wie­dzia­ły, nie czuły.

Cza­sem jest też tak, że oso­by o prze­cięt­nej wraż­li­wo­ści zauwa­ża­ją nie­przy­jem­ny bodziec, ale „wytrzy­mu­ją”. Ten sam bodziec może spo­wo­do­wać o oso­by ponad­prze­cięt­nie wraż­li­wej już bar­dziej zde­cy­do­wa­ne reak­cje. Przy­kła­do­wo świa­tła stro­bo­sko­po­we dla wie­lu osób są nie­przy­jem­ne, u osób wraż­li­wych mogą spo­wo­do­wać atak epi­lep­sji. To oczy­wi­ście przy­kład skraj­ny, ale jak naj­bar­dziej wzię­ty z życia.

Bajkowy świat wrażliwych zmysłów i kochającego serca

Jakie jesz­cze przy­kła­dy znaj­du­ję w moim wła­snym życiu? Kuch­nia! Kocham róż­ne aro­ma­ty, sma­ki, przy­pra­wy, kolo­ry, fak­tu­ry, kształ­ty… kocham doświad­czać, sma­ko­wać, impro­wi­zo­wać… W kuch­ni moja wraż­li­wość może się dosko­na­le wyżyć. Moja Mama mówi, że w kuch­ni jestem artyst­ką i chy­ba się nie myli. Swo­ją dro­gą, myślę, że więk­szość arty­stów to wła­śnie ludzie wyso­kow­raż­li­wi. Mam wra­że­nie, że przy tak sil­nych zmy­słach po pro­stu trze­ba two­rzyć, żeby nie zwa­rio­wać. :D

Kocham muzy­kę. Od dziec­ka tań­czy­łam, śpie­wa­łam, gra­łam na róż­nych instru­men­tach, oczy­wi­ście słu­cha­łam rów­nież muzy­ki. Muzy­ka mnie zachwy­ca, poma­ga w róż­nych nastro­jach. Poma­ga je two­rzyć i wzmac­niać albo zmieniać.

À pro­pos miło­ści – zawsze kocha­łam na zabój. Moje życie nie zna płyt­kich emo­cji. Od dziec­ka byłam kochli­wa, zawsze był ktoś, kto mi się podo­bał, o kim roz­pi­sy­wa­łam się w moich pamięt­ni­kach. :D Od trzech już pra­wie lat zna­la­złam uko­je­nie, czu­ję, że jestem w domu. To takie waż­ne dla mnie, żeby w kwe­stii rela­cji czuć po pro­stu spo­kój i miłość. Sza­leń­stwa zako­cha­nia są cudow­ne, ale wią­żą się z bar­dzo sil­ny­mi emo­cja­mi – rów­nież z sil­ną tęsk­no­tą, sil­nym roz­cza­ro­wa­niem, sil­nym cier­pie­niem. Dla wyso­kow­raż­liw­ców to rozwalające.

Opo­wia­dam czę­sto o ampli­tu­dzie emo­cji. O tym, jak jest ona spłasz­cza­na przez anty­de­pre­san­ty (któ­re nie­ste­ty przyj­mu­ję). Gdy jest się jed­nym wiel­kim Czu­ciem, każ­da emo­cja się­ga dale­ko od punk­tu „zero”. Nie ma tak, że wybie­ra­my sobie tyl­ko te pozy­tyw­ne emo­cje, któ­re chce­my odczu­wać sil­niej, a wyga­sza­my te trud­niej­sze, jak smu­tek czy złość.

Cała ja

Na koniec chcia­ła­bym dodać jesz­cze jed­ną rzecz: nie zamie­ni­ła­bym tej cechy na prze­cięt­ną wraż­li­wość. Nawet, jeśli cza­sem utrud­nia ona życie, jest jed­nak czymś, co mnie two­rzy. Nie była­bym sobą bez tej mojej rybiej wraż­li­wo­ści. A uwzględ­nie­nie tej cechy w moim życiu, w ruty­nach, w wybo­rach i prio­ry­te­tach było i jest jed­nym z waż­niej­szych pro­ce­sów na dro­dze oso­bi­ste­go rozwoju.

Uwiel­biam czuć życie i świat całą sobą. Taka jestem. Nawet, jeśli cza­sem boli, to wiem, że war­to. Dzię­ki temu mogę nie tyl­ko być lep­sza dla sie­bie, ale też z więk­szą uwa­gą i empa­tią dawać innym dobro.

💛

Asia

  • Ja jestem spod zna­ku Ryb ale mam w dru­gą stro­nę – jestem może nie tyle nie­wraż­li­wa, bo raczej jestem empa­tycz­na, ale nie odczu­wam takich sil­nych bodź­ców, po czę­ści z wybo­ru. Odkąd pamię­tam nie rusza­ły mnie smut­ne baj­ki bo wie­dzia­łam, że to fik­cja i mój mózg to ole­wał. Coś jak Pul­pe­cja w dzie­ciń­stwie u Musie­ro­wicz ;) A z cie­ka­wo­ści: czę­sto sty­kasz się z nie­zro­zu­mie­niem w związ­ku z wyso­ką wrażliwością?

    • Zda­rza mi się sły­szeć nie­faj­ne komen­ta­rze, typu, że prze­sa­dzam albo inni mają gorzej. Musia­ła­bym się zasta­no­wić moc­niej. Pew­nie zebra­ło­by się przy­kła­dów na całą not­kę, mam wra­że­nie, że je wypar­łam… :P

      Swo­ją dro­gą, ja bym powie­dzia­ła, że mam „boga­te życie wewnętrz­ne” :-) co w sumie prze­kła­da się też na buj­ną wyobraźnię.

  • Podzi­wiam za szczerość 🙂

    • Cze­mu? Za szcze­rość ze sobą?…

      • Nie! Za odwa­gę pisa­nia o takich oso­bi­stych rze­czach w świat :) Podzi­wiam – w sen­sie z zachwy­tem i szacunkiem :)

        • Wiesz co, nigdy nie mia­łam jakiś wiel­kich opo­rów, żeby pisać o takich rze­czach, a mam tro­chę poczu­cie misji. Jeśli to, co prze­ży­łam i prze­ży­wam, może komuś pomóc, to dla­cze­go o tym nie pisać? Na całe szczę­ście doszłam do zgo­dy ze sobą w tym tema­cie. Gdy­bym mia­ła jakieś zawo­do­we sta­no­wi­sko, któ­re by wyma­ga­ło więk­szych sekre­tów, było­by cię­żej. Ale ja gdzieś tam w środ­ku już od daw­na chcia­łam się dzie­lić tymi tema­ta­mi. Nie chcia­łam się wsty­dzić, kryć z nimi. Bo czu­ję, że jest waż­ne, żeby o nich mówić i prze­ła­my­wać pew­ne tabu.

          Mam poczu­cie, że to tro­chę jak z pier­cin­giem w widocz­nym miej­scu. Jak sobie kie­dyś prze­kłu­wa­łam nos, ktoś mnie zapy­tał, co będzie, jeśli mnie z tego powo­du nie przyj­mą do pra­cy. A ja sobie pomy­śla­łam, że nie chcę takiej pra­cy, gdzie by to mia­ło zna­cze­nie. Nie mam już tego kol­czy­ka, ale posta­wa mi została.

          Ten blog, to miej­sce, któ­re stwo­rzy­łam po to, by móc być w stu pro­cen­tach sobą. <3

          Dzię­ku­ję za dobre sło­wa, Kochana.

  • Danu­ta Idzik

    Prze­czy­ta­łam to wszyst­ko i bije z tego faj­na, pozy­tyw­na ener­gia. Mam to samo, chcia­lam napi­sac „mam ten sam pro­blem”, ale nie jestem pew­na czy odbie­rasz to jako pro­blem. Dla mnie to pro­blem. Zbyt dużo ludzi nie akcep­tu­je u mnie tej hiper­w­raż­li­wo­sci, a ja jestem bar­dzo spo­łecz­na i nie akcep­to­wa­nie tego cze­gos we mnie bar­dzo mnie boli. Moje emo­cje robią wię­cej złe­go niż dobre­go. Odbie­ra­ją mi mozli­wosc pano­wa­nia nad sytu­acja­mi, w któ­rych opa­no­wa­nie jest waż­ne, odbie­ra­ją mi świę­ty spo­koj, kto­ry kocham, no fakt ze cos mi tez dają – sku­tecz­nosc, jestem sku­tecz­na gdy cos sobie zapla­nu­je i sza­le­nie opty­mi­stycz­na. Nato­miast moj opty­mizm ma dwie twarze:
    1. pozy­tyw­na: no ta sku­tecz­nosc np, łatwo mi sie zmo­ty­wo­wac, jak mam wia­re to uzy­skam co trzeba.

    2. nega­tyw­na: że mi kur­wa nikt nie wie­rzy, wisze sobie z tym moim zaje­bi­stym opty­mi­zmem, wiem ze sie da, a resz­ta mi wma­wia ze sie nie da. I teraz sto­je z tema­tem jak ten ciu­lik, niczym kosmi­ta, zamiast prze­zna­czac ener­gie na robo­te i leciec do przo­du, tra­ce ener­gie by prze­ko­ny­wac innych ze sie da.. No prze­ciez tak sie nie da życ.

    Prze­pra­szam, ze komen­tarz jest tyl­ko smut­ny, ale czu­je sie po pro­stu naj­cze­sciej nie­ro­zu­mia­na, mam wra­ze­nie, że tyl­ko dwie oso­by są w sta­nie ogar­nąć (i to na lek­ko) moj tok rozu­mo­wa­nia, cała resz­ta swia­ta nie kuma o co ze mną kaman :P
    I ja po pro­stu nie wiem…

    • Kocha­na, myślę, że każ­dy, kto ma wyso­ką wraż­li­wość odbie­ra ją cza­sem jako pro­blem. Nato­miast, gdy jestem w dobrej for­mie, w mia­rę moż­li­wo­ści zamie­niam pro­ble­my na zada­nia lub wyzwa­nia. (Gdy jestem w złej for­mie, nawet wsta­nie z łóż­ka jest pro­ble­mem.) Od kil­ku mie­się­cy moja pew­ność sie­bie i poczu­cie wła­snej war­to­ści bar­dzo uro­sły. Jeśli ktoś odno­si się lek­ce­wa­żą­co do moich emo­cji czy odczuć, nie ma dla nie­go miej­sca w moim świe­cie. Uwa­żam, że każ­dy ma pra­wo do bycia takim, jakim jest. Ma pra­wo czuć to, co czu­je. Każ­dy ma rów­nież pra­wo oce­niać. Ale nie­ko­niecz­nie chcę tego słuchać. 

      Mam coraz głęb­sze prze­ko­na­nie, że ta wraż­li­wość prze­sta­je być pro­ble­mem w towa­rzy­stwie, jeśli sta­nie się za sobą, takim, jakim się jest, za swo­imi emo­cja­mi, pozwo­li się im ist­nieć. A inni zaczy­na­ją patrzeć na Cie­bie wte­dy tak, że „ona po pro­stu taka jest”. Przy­zwy­cza­jasz ich do tego i prze­sta­ją mieć pre­ten­sje, że np. wycho­dzisz wcze­śniej z impre­zy albo pro­sisz o ści­sze­nie muzyki. 

      W pew­nych kwe­stiach prze­sta­ję cho­dzić na kom­pro­mi­sy, bo wiem, jak to się potem na mnie odbi­ja. Wiem, że wpły­wa to na krąg zna­jo­mych. Ale też zosta­ją Ci naj­bar­dziej war­to­ścio­wi. Mam poczu­cie, że naj­bliż­sze mi oso­by – Rodzi­na i Przy­ja­cie­le – są naj­wspa­nial­si na świe­cie. Nie muszą podzie­lać moich poglą­dów czy postaw, żeby mnie rozu­mieć i mi kibicować. 

      Swo­ją dro­gą, ja też uwiel­biam ludzi. Lubię spę­dzać czas z waż­ny­mi dla mnie oso­ba­mi. Nie czu­ję, że to się wyklu­cza, wręcz prze­ciw­nie. A cza­sem spo­tka­nie w duzym gro­nie mnie przerasta. 

    • BTW: taki hur­ra-entu­zja­stycz­ny-opty­mizm też znam, u mnie cza­sem wystę­pu­je, dzia­łam wte­dy jak nakrę­co­na, a potem łubu­du lecę na łeb na szy­ję i przy­naj­mniej kil­ka dni docho­dzę do sie­bie zmę­czo­na tymi emo­cja­mi. Uczę się więc, żeby je wypośrodkowywać. 

  • Ooo, zosta­wiam do poczy­ta­nia na wie­czór. Myślę, że tro­chę u Cie­bie Asia pomysz­ku­ję. <3

    • Och, jak mi miło, zapra­szam, roz­gość się! ❤️ I koniecz­nie daj potem znać, jak Ci się u mnie podo­ba. 😊 Dobre­go popołudnia… 🍁🍂

  • A ja zacznę z innej becz­ki – David Har­klay – pamie­tam!!! Pierw­sza wróż­ka RP kie­dy jesz­cze wróż­bi­ta Maciej szkla­ny­mi kul­ka­mi do misiów tur­lał. I wow pozna­łaś ją! Ale czad! Nie powiem, że mam to samo, choć w wie­lu aspek­tach podob­nie i też kil­ko­ma przy­pa­dło­ścia­mi się bory­ka­łam, jed­nak było minę­ło i z opty­mi­zmem patrzę w przy­szłość. Mnie napę­dza dzia­ła­nie i cza­sem może zapo­mnę się rozej­rzeć, a oso­by podob­ne do Cie­bie, mówią „hej, zwol­nij na chwi­lę, zobacz jak tu pęk­nie” i to jest fan­ta­stycz­ne. Jeste­śmy róż­ni i to nas wyróż­nia i to nam pozwa­la wza­jem­nie uczyć się od sie­bie i czer­pać z życia to co naj­lep­sze. I tego Ci życzę i suk­ce­sów i zdro­wia i co tam jesz­cze chcesz… :)

  • Podo­ba mi sie to, co piszesz, bo odnaj­du­ję w tym wie­le z sie­bie. Dobrze jest wie­dziec, ze sa na swie­cie ludzie, kto­rzy odbie­ra­ja swiat row­nie albo nawet bar­dziej inten­syw­nie. Jest po pro­stu razniej:) I pasu­je mi okre­sle­nie „wyso­ka wraż­li­wosc”. Nie jest ono nace­cho­wa­ne nega­tyw­nie jak „nad­wraż­li­wosc”.

    • Zanim napi­sa­łam ten arty­kuł, bar­dzo dłu­go bada­łam okre­śle­nia na „to”. Gdy odkry­łam u sie­bie tę cechę, miesz­ka­łam od dłuż­sze­go cza­su w Niem­czech, i przede wszyst­kim korzy­sta­łam z nie­miec­ko- i anglo­ję­zycz­nych okre­śleń (hoch­sen­si­bel, high sen­si­ti­ve), jed­nak w Pol­sce bra­ko­wa­ło mi jakie­goś stan­dar­du. Z bra­ku lep­szej alter­na­ty­wy zaczę­łam okre­ślać sie­bie mia­nem oso­by ponad­prze­cięt­nie wraż­li­wej. Jed­nak bada­jąc temat głę­biej na potrze­by arty­ku­łu, doszłam do wnio­sku, że pisząc o czymś ponad­prze­cięt­nym, gdzieś w pod­świa­do­mo­ści poja­wia się nie tyl­ko porów­ny­wa­nie, ale też oce­nia­nie. Tak, jak­by to, co prze­cięt­ne było gor­sze. A ja chcia­łam tego unik­nąć, bo to nie jest ani lep­sze, ani gor­sze. Się­gnę­łam więc do źró­dła, czy­li pol­skie­go tłu­ma­cze­nia naj­lep­szej – moim zda­niem – książ­ki w tym tema­cie (o któ­rej wspo­mi­nam w arty­ku­le), a któ­ra mówi wła­śnie o oso­bach wyso­ko wraż­li­wych (moim zda­niem lepiej brzmi pisow­nia łącz­na). Nie podo­ba mi się nato­miast bar­dzo okre­śle­nie uży­te w dru­giej książ­ce, czy­li „być nad­wraż­li­wym”. Bo wte­dy to tro­chę tak, jak­by się tę wyjąt­ko­wą wraż­li­wość trak­to­wa­ło jak cho­ro­bę, albo coś złe­go. Nad­wraż­li­wym moż­na być z punk­tu widze­nia oso­by o zwy­kłej wraż­li­wo­ści, gdy myśli ona, że się prze­sa­dza w swo­ich odczu­ciach. A prze­cież, jeśli ktoś w kon­kret­ny spo­sób coś odczu­wa, to nie moż­na tego zanegować. :)

      Tak, mię­dzy inny­mi dla­te­go zde­cy­do­wa­łam się napi­sać o tym tema­cie, i sama nie­ja­ko wyjść z ukry­cia, że wiem, jak cen­ne jest poczu­cie, że „się nie zwa­rio­wa­ło”, tyl­ko napraw­dę inni też tak mają, i w dodat­ku, że moż­na z tą cechą zro­bić coś fajnego.

      Mię­to w kape­lu­szu, pozdra­wiam Cię ser­decz­nie :D Roz­gość się u mnie…

Kon­takt: asia@rycko-bozenska.blog

Pro­jekt: simplyyourself.online

© 2012–2017 Asia Ryć­ko-Bożeń­ska

Stro­na uży­wa cookies.

FreshMail.pl