2017-09-28 ⋅ Codzienność19 komentarzy

Pra­wie całe moje dotych­cza­so­we życie czu­łam, że „coś jest ze mną nie tak”. A jed­no­cze­śnie cią­gle pró­bo­wa­łam pod­po­rząd­ko­wać się temu, jak funk­cjo­nu­je świat wokół mnie. Odkąd w 2003 roku obu­dzi­ła się we mnie ner­wi­ca lęko­wa i zaczę­łam mieć ata­ki pani­ki jeden za dru­gim, zaczę­łam zgłę­biać temat psy­cho­lo­gii i roz­wo­ju oso­bi­ste­go. Czy­ta­łam mnó­stwo ksią­żek, blo­gów, for inter­ne­to­wych, roz­ma­wia­łam z ludź­mi. I tak po kil­ku latach odkry­łam, że „po pro­stu” jestem oso­bą wyso­kow­raż­li­wą. Gdy sobie to uświa­do­mi­łam, zmie­ni­ło się tak napraw­dę wszyst­ko. Ale co to wła­ści­wie zna­czy?

Przepowiednia

Gdy mia­łam jakieś 10 lat, a mój Tata pro­wa­dził wydaw­nic­two, zabrał mnie ze sobą na spo­tka­nie z jed­ną z auto­rek ksią­żek, któ­re wyda­wał. Tą autor­ką była astro­log Vio­let­ta Kose­ska-Tosze­wa, publi­ku­ją­ca jako David Har­klay. Spy­ta­ła mnie wte­dy o mój znak zodia­ku. Gdy powie­dzia­łam jej, że to Ryby, powie­dzia­ła mi, że naj­waż­niej­szą cechą dla mnie w życiu są wraż­li­wość i intu­icja. Nigdy wię­cej nie spo­tka­łam Pani Vio­let­ty, ale te sło­wa bar­dzo zapa­dły mi w pamięć. Mogły być samo­speł­nia­ją­cą się prze­po­wied­nią oczy­wi­ście, jed­nak więk­szość spo­tka­nych na mojej dro­dze osób spod tego same­go zna­ku potwier­dza jej sło­wa.

O intu­icji napi­szę jesz­cze nie­raz przy innych oka­zjach, ale poroz­ma­wiaj­my o wraż­li­wo­ści.

Źródła i zwrot o 180 stopni

Lata póź­niej, gdy zaczę­łam roz­my­ślać nad tema­tem mojej ponad­prze­cięt­nej wraż­li­wo­ści, szu­ka­łam wie­dzy na ten temat. Tra­fi­łam wte­dy na dwie, bar­dzo waż­ne dla moje­go roz­wo­ju, książ­ki. Pierw­sza z nich to „Być nad­wraż­li­wym i prze­trwać” Teda Zef­fa. Dru­ga – dostęp­na wów­czas wyłącz­nie po angiel­sku, spro­wa­dza­łam ją chy­ba ze Sta­nów, razem z zeszy­tem ćwi­czeń – „The High­ly Sen­si­ti­ve Per­son” Dr Ela­ine N. Aron (obec­nie zosta­ła prze­tłu­ma­czo­na i wyda­na w Pol­sce jako „Wyso­ko wraż­li­wi”). Te książ­ki dosłow­nie zmie­ni­ły wte­dy moje życie.

Wszyst­ko, co czu­łam, nabra­ło sen­su. Oka­za­ło się, że napraw­dę mam pra­wo odbie­rać świat inten­syw­niej. I to nie ja mam poprze­sta­wia­ne w gło­wie. Tak napraw­dę nikt nie ma. Moje sen­so­ry i rada­ry dzia­ła­ją po pro­stu inten­syw­niej.

Wrażliwa”, czyli jaka?

Wra­ca­jąc jed­nak do pyta­nia z pierw­sze­go aka­pi­tu: co to wła­ści­wie zna­czy „wyso­ka wraż­li­wość”? Myślę, że każ­da z osób, któ­re takie są, będzie mia­ła swój oso­bi­sty zestaw odpo­wie­dzi. Dla mnie ozna­cza to przede wszyst­kim dużą wraż­li­wość na bodź­ce. Inten­syw­nie odbie­ram świat zmy­sła­mi i ampli­tu­da moich emo­cji zawsze jest bar­dzo duża.

Jak łatwo się domy­ślić, każ­dy kij ma dwa koń­ce. Z jed­nej stro­ny powo­du­je to u mnie np. wzmo­żo­ną empa­tię czy więk­szą spo­strze­gaw­czość niż u osób prze­cięt­nie wraż­li­wych. Z dru­giej zaś stro­ny od lat mam mniej lub bar­dziej sil­ne lęki, jestem podat­na na depre­sję, a cia­ło jest nie­od­por­ne na stres i dopa­dły mnie z tego powo­du róż­ne chro­nicz­ne cho­ro­by.

Historia życia, historia bloga

Dużo ostat­nio roz­my­śla­łam o tym zagad­nie­niu. Doszłam do wnio­sku, że ma ono tak sil­ny wpływ na wszyst­kie obsza­ry moje­go życia, że stwo­rzę z tego „histo­rię” moje­go blo­ga. Nie ma tu zna­cze­nia, czy mówi­my o Tech­no­lo­giach, czy Typo­gra­fii (wkrót­ce nowa kate­go­ria blo­go­wa), czy Emo­cjach czy po pro­stu o Zachwy­cie nad świa­tem – każ­dy z tych obsza­rów jest dla mnie waż­ny wła­śnie dla­te­go, że doświad­czam go w pewien szcze­gól­ny spo­sób, przez pry­zmat tej wyjąt­ko­wej wraż­li­wo­ści.

Tech­no­lo­gie obser­wu­ję, jed­no­cze­śnie trosz­cząc się o oso­by, któ­re sobie z nimi nie radzą. Moja empa­tia jest na tyle sil­na, że cza­sem odczu­wam emo­cje innych ludzi całą sobą. Mając przy tym sze­ro­ką wie­dzę z obsza­rów zwią­za­nych z infor­ma­ty­ką, media­mi spo­łecz­no­ścio­wy­mi i mar­ke­tin­giem, mogę lepiej poma­gać innym w codzien­nych wyzwa­niach.

W Typo­gra­fii wyko­rzy­stu­ję wraż­li­wość wizu­al­ną i poczu­cie este­ty­ki. Podob­nie Zachwy­ca­jąc się świa­tem – wyko­rzy­stu­ję wszel­kie zmy­sły, szcze­gól­nie jed­nak wzrok, słuch, smak – foto­gra­fia, gra­fi­ka, muzy­ka, goto­wa­nie – to wszyst­ko mnie poru­sza i chcę się tym dzie­lić z Tobą.

Emo­cje to jak­by oddziel­ny temat. Bar­dzo moc­no wią­że się z rela­cja­mi, przy­naj­mniej w moim przy­pad­ku. Emo­cje to moje dru­gie imię. Odkąd zaczę­ły się u mnie wspo­mnia­ne ata­ki pani­ki (obec­nie mie­wam je bar­dzo rzad­ko) i depre­sja, wiem, że nie ma dla mnie waż­niej­sze­go tema­tu. Opie­ko­wa­nie się z odpo­wied­nią tro­ską tym obsza­rem moje­go życia jest nie­zbęd­ne dla wewnętrz­ne­go spo­ko­ju i moż­li­wo­ści zaj­mo­wa­nia się w ogó­le inny­mi spra­wa­mi i tema­ta­mi.

Wskaźnik zdrowia

Mam takie prze­ko­na­nie, że oso­by z ponad­prze­cięt­ną wraż­li­wo­ścią są potrzeb­ne w spo­łe­czeń­stwie, żeby zwra­cać uwa­gę na rze­czy, któ­re są zbyt sil­ne, inten­syw­ne, moc­ne, a któ­rych prze­cięt­ne zmy­sły nie wyła­pu­ją. Jest to o tyle istot­ne, że nawet, jeśli nie odczu­wa się, że coś nam prze­szka­dza (np. zbyt gło­śna muzy­ka, czy inten­syw­ne świa­tło), to nadal ma to wpływ na orga­nizm. Jed­no­ra­zo­we spo­tka­nie z takim bodź­cem może być bez zna­cze­nia, ale dłu­go­trwa­łe wysta­wia­nie się na nie­go może być już nie­zdro­we.

Dla­te­go też chcia­ła­bym zwra­cać na moim blo­gu więk­szą uwa­gę na ten temat i kie­ro­wać wpi­sy zarów­no do osób o pod­wyż­szo­nej wraż­li­wo­ści – bo może znaj­dą w nich cząst­kę sie­bie – jak i tych o wraż­li­wo­ści prze­cięt­nej – bo może pomóc im odkryć coś, cze­go wcze­śniej nie wie­dzia­ły, nie czu­ły.

Cza­sem jest też tak, że oso­by o prze­cięt­nej wraż­li­wo­ści zauwa­ża­ją nie­przy­jem­ny bodziec, ale „wytrzy­mu­ją”. Ten sam bodziec może spo­wo­do­wać o oso­by ponad­prze­cięt­nie wraż­li­wej już bar­dziej zde­cy­do­wa­ne reak­cje. Przy­kła­do­wo świa­tła stro­bo­sko­po­we dla wie­lu osób są nie­przy­jem­ne, u osób wraż­li­wych mogą spo­wo­do­wać atak epi­lep­sji. To oczy­wi­ście przy­kład skraj­ny, ale jak naj­bar­dziej wzię­ty z życia.

Bajkowy świat wrażliwych zmysłów i kochającego serca

Jakie jesz­cze przy­kła­dy znaj­du­ję w moim wła­snym życiu? Kuch­nia! Kocham róż­ne aro­ma­ty, sma­ki, przy­pra­wy, kolo­ry, fak­tu­ry, kształ­ty… kocham doświad­czać, sma­ko­wać, impro­wi­zo­wać… W kuch­ni moja wraż­li­wość może się dosko­na­le wyżyć. Moja Mama mówi, że w kuch­ni jestem artyst­ką i chy­ba się nie myli. Swo­ją dro­gą, myślę, że więk­szość arty­stów to wła­śnie ludzie wyso­kow­raż­li­wi. Mam wra­że­nie, że przy tak sil­nych zmy­słach po pro­stu trze­ba two­rzyć, żeby nie zwa­rio­wać. :D

Kocham muzy­kę. Od dziec­ka tań­czy­łam, śpie­wa­łam, gra­łam na róż­nych instru­men­tach, oczy­wi­ście słu­cha­łam rów­nież muzy­ki. Muzy­ka mnie zachwy­ca, poma­ga w róż­nych nastro­jach. Poma­ga je two­rzyć i wzmac­niać albo zmie­niać.

À pro­pos miło­ści – zawsze kocha­łam na zabój. Moje życie nie zna płyt­kich emo­cji. Od dziec­ka byłam kochli­wa, zawsze był ktoś, kto mi się podo­bał, o kim roz­pi­sy­wa­łam się w moich pamięt­ni­kach. :D Od trzech już pra­wie lat zna­la­złam uko­je­nie, czu­ję, że jestem w domu. To takie waż­ne dla mnie, żeby w kwe­stii rela­cji czuć po pro­stu spo­kój i miłość. Sza­leń­stwa zako­cha­nia są cudow­ne, ale wią­żą się z bar­dzo sil­ny­mi emo­cja­mi – rów­nież z sil­ną tęsk­no­tą, sil­nym roz­cza­ro­wa­niem, sil­nym cier­pie­niem. Dla wyso­kow­raż­liw­ców to roz­wa­la­ją­ce.

Opo­wia­dam czę­sto o ampli­tu­dzie emo­cji. O tym, jak jest ona spłasz­cza­na przez anty­de­pre­san­ty (któ­re nie­ste­ty przyj­mu­ję). Gdy jest się jed­nym wiel­kim Czu­ciem, każ­da emo­cja się­ga dale­ko od punk­tu „zero”. Nie ma tak, że wybie­ra­my sobie tyl­ko te pozy­tyw­ne emo­cje, któ­re chce­my odczu­wać sil­niej, a wyga­sza­my te trud­niej­sze, jak smu­tek czy złość.

Cała ja

Na koniec chcia­ła­bym dodać jesz­cze jed­ną rzecz: nie zamie­ni­ła­bym tej cechy na prze­cięt­ną wraż­li­wość. Nawet, jeśli cza­sem utrud­nia ona życie, jest jed­nak czymś, co mnie two­rzy. Nie była­bym sobą bez tej mojej rybiej wraż­li­wo­ści. A uwzględ­nie­nie tej cechy w moim życiu, w ruty­nach, w wybo­rach i prio­ry­te­tach było i jest jed­nym z waż­niej­szych pro­ce­sów na dro­dze oso­bi­ste­go roz­wo­ju.

Uwiel­biam czuć życie i świat całą sobą. Taka jestem. Nawet, jeśli cza­sem boli, to wiem, że war­to. Dzię­ki temu mogę nie tyl­ko być lep­sza dla sie­bie, ale też z więk­szą uwa­gą i empa­tią dawać innym dobro.

?

Asia

%d bloggers like this: